Władze Nowego Jorku zmusiły nas do zamawiania ciasteczek do każdej kawy. Czym są pliki cookies i do czego je wykorzystujemy, znajdziesz tutaj!
AKCEPTUJĘ


Poprzedni temat «» Następny temat
Statue of Liberty
Autor Wiadomość
New York


New York

Wysłany: 2018-10-24, 09:48

 
 
Charlie Tom Wilde


manhattan


33

rzuciłem pracę w FBI, szukam czegoś nowego

Kompletnie zwariowałem na punkcie Lestata

Charlie Tom
Wilde










mam 183 cm wzrostu

status gry: [3/5]
I'm with you till the end of the line - now and forever
Wysłany: 2019-03-03, 17:59

Charlie przez tę całą sprawę z wylądowaniem w szpitalu po postrzeleniu (ech ci adepci, którzy nie potrafili trzymać odpowiednio broni i nawet nie sprawdzali, czy mają zabezpieczoną broń, czy nie), miał bardzo wiele czasu na przemyślenia. Poważnie myślał nad zmianą kariery. Od roku nie miał przecież normalnego zlecenia ani misji. Nic się nie zapowiadało, by się to zmieniło, chociaż od dłuższego czasu zgłaszał swoją gotowość. Musiał mieć jednak świadomość, że gotowość podjęcia sprawy to nie wszystko. Jego lewa ręka, a właściwie proteza lewej ręki wciąż nie była na tyle stabilna, aby strzelać w sam środek tarczy. To dla starego był powód, aby ostatecznie Reinharta nigdzie nie wysyłać. Pozwalał mu tylko liznąć sprawę przemytu rosyjskiej technologii, bo się na tym znał. Był jednak wycofany od akcji, co niezmiernie Charliego wkurzało…
Reinhart poważnie też zastanawiał się nad swoim związkiem z Arvo. Nie, nie, wcale nie chciał odejść. Za bardzo kochał Fina i za bardzo się zaangażował w to wszystko. Nie wiedział jednak, jak sprawić, by wreszcie mężczyzna wyznał mu uczucia. To tak mocno gryzło Charliego, że przetrzymywał różne fora w poszukiwaniu odpowiedzi. To był jego pierwszy związek z mężczyzną, w dodatku z mocno skrzywdzonym mężczyzną, więc potrzebował porady…
Wreszcie wpadł mu do głowy Christopher. W sumie nie wiedział, dlaczego nie pomyślał o chirurgu od początku. Poznali się przez Marissę, kiedy kobieta w ramach swojej rezydentury asystowała mężczyźnie. Po paru rozmowach na korytarzu znajomość wyewoluowała w coś na kształt przyjaźni. Wytrzymała również rozstanie się z kobietą, bo zresztą Marissa przeszła do kolejnych chirurgów, szukając sobie miejsca. Wciąż miała problemy ze specjalizacją. Skąd to wiedział? Bo również ona odwiedziła go, kiedy przebywał w szpitalu jako pacjent. Wbrew pozorom rozstali się całkiem bezboleśnie, więc żadne chyba nie miało już pretensji do drugiego…
Wróćmy jednak do samego Chrisa i Charliego. Oboje umówili się na Liberty Island. Charlie nie pamiętał, kiedy ostatnim razem tutaj był, więc oboje uznali, że odwiedzenie symbolu Nowego Jorku wyjdzie im na dobre. Reinhart przypłynął na wyspę nieco wcześniejszym promem, więc dlatego rozsiadł się na ławeczce pod statuą i czekał na przyjaciela.
 
 
Christopher Michaels


manhattan


32

chirurg plastyczny

-

Christopher
Michaels










mam 182 cm wzrostu

status gry: -
-
Wysłany: 2019-03-03, 20:48

#2.

Christopher nie był mistrzem, jeśli chodzi o sprawy uczuciowe. Sam się niezbyt angażował i jakoś dobrze mu było ze świadomością, że jest singlem. Miał wymagającą pracę, więc nie zawsze mógł zagwarantować swojej drugiej połówce obecność. A co to za związek, gdy jedna osoba w nim odgrywa rolę drugoplanową? Nie chciał krzywdzić w ten sposób nikogo, no i poza tym świat krył w sobie wiele ciekawych osób. Czemu więc Chris miałby wiązać się z jedną, bez poznania kilku? Jakoś nie wyobrażał sobie stałego związku. Może był jeszcze zbyt niedojrzały na podjęcia takich kroków albo po prostu chciał się wyszaleć, za te wszystkie lata, które musiał poświęcić nauce. I gdy wszyscy inni spotykali się z ludźmi, on miał randki z podręcznikami. Nie przeszkadzało mu to wtedy i teraz też nie żałował, że postąpił właśnie tak, a nie inaczej.
Miłość mu jednak nie przeszkadzała. Nie miał problemów z widokiem obściskujących się par, bo było to przecież dużo lepsze, niż widok ludzi, którzy się biją albo wykrzykują różne niepochlebne epitety w swoim kierunku. Kochał też Walentynki i pewnie był jedną z nielicznych osób, które mogłyby to przyznać na głos. No cóż, trochę romantyczna dusza była z niego, ale nie przejmował się tym. Śmieszne było jednak to, że jemu niespecjalnie po drodze do romansów było. Może kiedyś...
Umówił się jednak z Charliem zapewne właśnie w celu pogadania na temat spraw sercowych. Cóż, Michaels mógł więcej powiedzieć pod względem kardiologicznym niż emocjonalnym, ale przecież nie był emocjonalną amebą i jakąś radę był w stanie wymyślić. Wydawało mu się, że nie był w tym najgorszy, ale przyjdzie mu się o tym dopiero przekonać.
Odwiedzenie Statuy Wolności wydawało mu się dobrym pomysłem. Nie pamiętał, kiedy ostatnio tutaj był. Wychowywał się w Nowym Jorku, więc można powiedzieć, że widok tego symbolu było dla niego codziennością, a nie czymś, co musiał widzieć. Niemniej jednak trzeba było tu przyjść od czasu do czasu, by przypomnieć sobie, jakie wartości powinny być kultywowane, zwłaszcza teraz, w czasach gdy w Stanach działy się różne rzeczy. Szybko wypatrzył ciemnowłosego, nawet jeśli ten był nieco schowany.
Jesteś wcześniej – zauważył, zwłaszcza że i on przyszedł wcześniej niż było to umówione, bo nie lubił się spóźniać i zawsze wolał czekać na kogoś. Wypominanie znajomym spóźniania się było dla niego całkiem miłym zajęciem. Uśmiechnął się lekko.
 
 
Charlie Tom Wilde


manhattan


33

rzuciłem pracę w FBI, szukam czegoś nowego

Kompletnie zwariowałem na punkcie Lestata

Charlie Tom
Wilde










mam 183 cm wzrostu

status gry: [3/5]
I'm with you till the end of the line - now and forever
Wysłany: 2019-03-03, 23:23

Charlie uśmiechnął się szeroko, kiedy usłyszał znajomy głos. Pokiwał głową. Sam był zdziwiony, że jednak przybył na miejsce nieco wcześniej, niż powinien. Chyba to miejsce zaczęło samo go wołać do siebie.
- Tak. Chyba musiałem się nieco na nią pogapić. – Wskazał palcem na statuę. Naprawdę wyglądała majestatycznie, a kiedy stało się idealnie pod nią, wyglądała na przeogromną. Nie dało się pozbyć wrażenia, jak bardzo małym się było względem niej. – Miałem nadzieję, że sobie z nią porozmawiam, a ona mi coś doradzi, ale niestety dzisiaj jest bardzo nierozmowna… Choć wydaje mi się, że kiedy byłem małym chłopcem, to szeptała mi do ucha różne rzeczy. – Roześmiał się, pozwalając sobie na wspomnienia. Pamiętał, kiedy był tutaj razem z babcią oraz Vanity. Biegał za siostrą oraz ciągał ją za długie warkocze. Były to takie ich przekomarzania, chociaż Vanity nie bardzo za tym przepadała. Ciekawe, co tak naprawdę u niej słychać. Dawno nie miał od niej żadnego znaku życia. Po tym spotkaniu z Chrisem postanowił, że ponownie skontaktuje się z siostrą. Skoro już i tak się po tylu latach ujawnił, to teraz nie mógł tak po prostu się wycofać. Nie wypadałoby.
- Dzięki, że chciałeś się spotkać. I jeszcze raz dziękuję za przemyconą pomarańczę. Myślałem, że naprawdę zwariuję w tym szpitalu i przy tej diecie, którą mi zaserwowali. Lekkostrawna… Nie wiem, kto wymyślił, że dieta lekkostrawna, to muszą być wiecznie kleiki.– Roześmiał się. Arvo też nie chciał mu przemycać żadnych lepszych rzeczy, ale na szczęście mógł liczyć na innych przyjaciół, między innymi również na Chrisa.
- Wchodzimy? – Nie chciał od razu przechodzić do sedna sprawy, chociaż oczywiście umawiając się na to spotkanie z Chrisem, był z nim szczery i powiedział, że będzie też chciał porozmawiać o tej całej sytuacji z Arvo, bo go pewne rzeczy gryzły.
 
 
Christopher Michaels


manhattan


32

chirurg plastyczny

-

Christopher
Michaels










mam 182 cm wzrostu

status gry: -
-
Wysłany: 2019-03-04, 02:31

Uśmiechnął się, spoglądając z dołu na monstrualny posąg. Wydawało mu się to nad wyraz interesujące, że wolność była właśnie kobietą i stanowiła symbol Stanów Zjednoczonych. No cóż, w końcu państwo to istniało dzięki temu, że odzyskało wolność od Wielkiej Brytanii. Można więc myśleć, że właśnie tę wartość wszyscy tutaj sobie cenią, ale nie zawsze tak było i Chris domyślał się, że nigdy tak nie będzie.
I co wypatrzyłeś coś? Jest tak wielka, że zdziwię się, jeśli nic nie znalazłeś – zaśmiał się, dosiadając do mężczyzny. No Statua Wolności od dołu była onieśmielająca. Nie sposób jej było objąć jednym spojrzeniem i Christopher nie był na tyle ambitny, by w ogóle próbować. Uśmiechnął się na jej widok. W tym miejscu roznosiła się dziwna aura, która napełniała go dumą. Miało się wrażenie, że tak długo, jak stoi Statua Wolności, tak długo będzie w ludziach nadzieja, że po najgorszych rzeczach, przyjdzie upragnione wybawienie.
Bałbym się usłyszeć, co może mieć do powiedzenia, Charlie – stwierdził, opierając się o ławeczkę. Oj Kobieta byłaby chyba rozczarowana, ale nie przyszedł tu po to, by zastanawiać się i rozmyślać o tym, co działo się obecnie w kraju, ale miał rozmawiać o życiu uczuciowym mężczyzny. – I cóż takiego ci mówiła? – zapytał z ciekawości, unosząc brew. Wyobrażał sobie, że właśnie w tym miejscu młodzi chłopcy, i młode dziewczęta, przepełnieni patriotyzmem, dochodzili do wniosków, że chcą służyć w wojsku. Cóż, jak na prawdziwego Amerykanina przystało, Chris podziwiał każdego, kto chciał wstąpić do wojska i służył w armii. Jemu nie śpieszyło się do tego, ale jeśli byłoby trzeba, to pewnie nie buntowałby się. Niemniej jednak wiedział, co armia robi z człowiekiem. Miał znajomych z PTSD, które wynieśli z Afganistanu i gdyby mógł, to sprawiłby, żeby na ziemi nie było już wojen, ale oczywiście nie mógł tego zrobić. – Mnie się zawsze wydawało, że narzeka na bolącą rękę, w końcu cały czas trzyma ją w górze. Jak byłem mały, ale tak bardzo, bardzo mały, to myślałem, że w nocy, gdy wszyscy śpią, ona tą rękę opuszcza – zaśmiał się ponownie. Musiał być wtedy naprawdę mały, bo uważał, że w mieście które nigdy nie śpi, ludzie w rzeczywistości spali.
No jasne, z tobą zawsze z chęcią się spotkam – powiedział. Nie miał wielu bliskich znajomych, więc pielęgnował relacje z tymi, których miał. Uważał, że ludzie powinni sobie pomagać i starał się to robić, gdy tylko nadarzała się ku temu okazja. – Gdy zadzwoniłeś, że chcesz coś zjeść, to myślałem, że poprosisz mnie o przeszmuglowanie bekonu – stwierdził. Gdyby musiał mu przynieść właśnie to, to byłby zmuszony odmówić. Chciał zostać w pracy. Z resztą nie powinien mu nawet przynosić tej pomarańczy, bo mimo że większej szody mu nie zrobiła, to jednak gdyby ordynator go złapał, to zostałby wyrzucony. No może dostałby naganę, ale i tak. W jego oczach dwie te rzeczy były sobie równe.
Chcesz wejść na samą górę? – zapytał, mając nadzieję, że mężczyzna powie, że chce się tylko przejść i powąchać jak pachnie miedź od środka.
 
 
Charlie Tom Wilde


manhattan


33

rzuciłem pracę w FBI, szukam czegoś nowego

Kompletnie zwariowałem na punkcie Lestata

Charlie Tom
Wilde










mam 183 cm wzrostu

status gry: [3/5]
I'm with you till the end of the line - now and forever
Wysłany: 2019-03-04, 16:24

- No… To wielka kobieta. Nic w tym dziwnego, że nie chce się ze mną umówić. Ja w sumie też nie chciałbym się umawiać z takim knypkiem. - Zaśmiał się. Sama myśl o tym, że mógłby pójść na randkę ze Statuą Wolności, była całkiem absurdalna. Tylko Charlie chyba był w stanie pomyśleć o czymś takim.
- Dlaczego? Bałbyś się, że za dużo widzi i usłyszałbyś rzeczy, które nie do końca by Ci się spodobały? - W sumie był ciekawy, jakie to sekrety skrywa jego przyjaciel, dlatego dopytywał go w taki sposób. Cały czas uśmiech mu z twarzy nie schodził. - A co mi mówiła? Najczęściej, abym zaczepiał siostrę. Wiesz, byłem wtedy małym szczylem i nie do końca pojmowałem świat. Chociaż… Czasami mam wrażenie, że jako małe dziecko widziałem o wiele więcej. - Uśmiechnął się smutno. Żałował, że gdzieś utracił tą swoją dziecięcą zdolność patrzenia na różne rzeczy nie takimi, jakimi były naprawdę. Miał bardzo wybujałą wyobraźnię. Wierzył w krainę czarów. Teraz, gdyby coś takiego widział, byłby uznany za totalnego wariata. Zaraz by pewnie zabrali mu broń i nawet nie musiałby już dłużej myśleć, czy chciałby być agentem FBI, czy nie. FBI samo zadecydowałoby za niego.
- Jak w Toy Story? W sumie ja nadal wierzę, że w nocy albo w momencie, kiedy nie widzę, moje zabawki ożywają. - Zaśmiał się raz jeszcze. Widać Charlie był w całkiem dobrym humorze, chociaż nadal musiał nosić opatrunek prawie że na sercu. Ze zwolnienia chorobowego też sobie nic nie robił, nie przeszkadzało mu ono.
- Nie, aż taki nie jestem. Arvo w ogóle nie chciał zgodzić się na suchary, więc wolałem poprosić Cię o pomarańczę. Uratowałeś mi wtedy życie, naprawdę. - Przypuszczał, że mężczyzna pewnie nie tylko ryzykował reputacją dla tej pomarańczy. Jak jednak widać na załączonym obrazku: prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Dosłownej biedzie.
- Jeszcze się pytasz! Nie po to wydałem kasę na prom, aby teraz posiedzieć sobie na dole! - Spojrzał na niego z powątpieniem. Oboje więc udali się w stronę wejścia. Charlie zapłacił za dwa bilety, bo w końcu to on zaprosił mężczyznę tutaj.
- To co? Kto ostatni ten trąba?
 
 
Christopher Michaels


manhattan


32

chirurg plastyczny

-

Christopher
Michaels










mam 182 cm wzrostu

status gry: -
-
Wysłany: 2019-03-05, 00:57

Uśmiechnął się. Lubił sobie tak pożartować, zwłaszcza po ciężkim dniu. Praca chirurga nie była bowiem idyllą. Wielu ludzi w ogóle nie zdawało sobie sprawy z tego, ile trzeba było poświęcić i jak bardzo skupiać się na pracy. Christopher nie mógł nawet zaplanować czegoś na dłuższą metę, bo nie wiedział, czy nie będzie potrzebny. Nawet teraz miał telefon włączony, jakby mieli go wezwać w razie nagłego wypadku. Christopher może i był chirurgiem plastycznym, ale i tak był wzywany do ofiar różnych wypadków, ponieważ często się przydawał, jeśli chodziło o rekonstrukcje twarzy. Co więcej potrafił on tak zszyć rozległą ranę, że blizna po niej była widoczna jedynie przez osobę, którą zszywał, bo tylko ona miała pojęcie, gdzie dawny uraz się znajdował. A nigdy nie było wiadomo, kiedy jakiś wypadek się trafi, więc musiał być przygotowany. Dlatego też wiele razy mówił, że nie ma swojego życia.
Mi wzrost nie przeszkadza – stwierdził. Chociaż wolał wysokich facetów, to jednak nie widział przeszkód, by umówić się z kimś niższym od siebie, jeśli tylko poczuje, że ta osoba ma w sobie to coś, co by go zainteresowało. I chociaż Chris był towarzyską osobą, to jednak swoich ewentualnych partnerów dobierał dość selektywnie. Nie każdy mu się w końcu podobał, a on uparcie twierdził, że woli być wiecznie samotny, niż być w związku z osobą, która go nie interesuje.
Bałbym się chyba jej reakcji, bo domyślam się, co może powiedzieć – westchnął przeciągle. Tak, lepiej niech posąg milczy i nie miesza się w sprawy państwowe, jeszcze zrobiliby ze Statuy Wolności wroga publicznego numer jeden. – Małe dzieci chyba zauważają więcej, szkoda że ich się nie słucha – stwierdził szybko. Nie dziwił się, że tak było, bo w sumie dzieci niewiele wiedziały o życiu, więc często przeinaczały fakty albo też widziały rzeczy, których w rzeczywistości nie było. On sam jako dzieciak miał bardzo bujną wyobraźnię. Wtedy z tego korzystał, bo nawet najprostsza rzecz, stawała się najzmyślniejszą bronią, którą walczył z kosmitami albo nawet dinozaurami. Pamiętał przecież, jak biegał po domu z kijem od mopa, udając że była to magiczna laska. To były miłe czasy. Z chęcią by do nich wrócił.
A jakie masz zabawki? – zaśmiał się. Cóż, nie mógł powiedzieć, że posiadanie zabawek było dziecinne, bo ciągle miał swojego miśka, z którym dawniej sypiał. Teraz pluszak zajmował zaszczytne miejsce na jednej z półek sypialni Chrisa, podtrzymując kilka książek. Chirurg lubił sobie czasem na niego patrzeć i wspominać dawne czasy.
Skierował się w stronę wejścia, podążając za Charliem. Jakoś nie śpieszyło mu się, by wchodzić do środka, bo na zewnątrz było całkiem przyjemnie. Pomimo chłodu zapowiadało się, że będzie to całkiem miły wieczór. Powoli w powietrzy dało się już nawet wyczuć pierwsze podmuchy wiosny, co bardzo go cieszyło.
Wewnątrz nie było wiele osób, a tak właściwie, to dzięki późnej porze nie było tam nikogo poza Chrisem, Charliem i sprzedawcy biletów. Michaels spojrzał więc na swojego towarzysza, uśmiechając się lekko.
Może być – stwierdził, po czym faktycznie zaczął biec po schodach. W końcu nikt ich chyba nie będzie teraz osądzać.
 
 
Charlie Tom Wilde


manhattan


33

rzuciłem pracę w FBI, szukam czegoś nowego

Kompletnie zwariowałem na punkcie Lestata

Charlie Tom
Wilde










mam 183 cm wzrostu

status gry: [3/5]
I'm with you till the end of the line - now and forever
Wysłany: 2019-03-05, 20:42

- Nie? – Uśmiechnął się Charlie. – A jak ktoś ma ponad dwa metry? To wciąż Ci nie przeszkadza? – Nie chciał sugerować, co wtedy mężczyzna mógł robić, bo jednak nie wypadało być aż takim zboczuchem. Może i Charlie miał opinię wśród znajomych jako ten, przy którym nie było tabu, gdy przychodziły rozmowy o łóżkowe sprawy, jednak starał się od pewnego czasu powstrzymać takie głupawe teksty i w ogóle rozmowy. Czasami bywało lepiej, czasami gorzej. Zależało tak naprawdę od dnia.
- Czyli mam nie drążyć? – zapytał, bo w sobie nie wiedział, czy mężczyzna chce mu się wygadać, czy lepiej byłoby, gdyby się wycofał. Charlie nie do końca lubił być namolny. Na misjach oczywiście czasami musiał być niczym wrzód na dupie, aby zdobyć informacje. Gdy jednak nie musiał nic takiego robić, nie korzystał z żadnych metod, które wpoiła mu do głowy agencja. – Wiesz, że zawsze Cię wysłucham, prawda? – zapytał retorycznie, jednak wolał przypomnieć mężczyźnie, że miał w nim przyjaciela i mógł mu powiedzieć dosłownie wszystko, co mu na serduchu zalegało. Może nie zawsze do końca będzie wiedział, jak mu pomóc, ale na pewno się postara. Charlie nie był typem osoby, która zostawiła innych w potrzebie.
- Mam całkiem ładne zabawki, choć najwięcej pluszaków. – Roześmiał się, rozumiejąc całą tę zabawę oraz powrót do dawnych czasów, kiedy oboje byli małymi chłopcami. Często żałował, że te czasy były dawno za nim… Z drugiej strony miał Arvo. Gdyby był dzieciakiem, to wcale nie wiedziałby, jak taka prawdziwa miłość smakuje. Może i wtedy miłość była potrzebna tylko rodzicielska, ale ta romantyczna… Była piękna. O ile oczywiście odwzajemniona. Tu nie było wątpliwości, chociaż Fin wciąż zwlekał.
Na chwilę panowie przerwali rozmowę, by wdrapać się na sam szczyt wieży. Charlie nie odzywał się, kiedy pokonywał kolejno stopnie. Miał swoją taktykę, chociaż niestety był o ułamek sekundy tuż za przyjacielem. Kiedy okazało się, że Chris jako pierwszy wszedł na górę, aż pokręcił głową z niedowierzaniem.
- No proszę, pokonałeś mnie. Czyli to ja jestem trąbą…
 
 
Christopher Michaels


manhattan


32

chirurg plastyczny

-

Christopher
Michaels










mam 182 cm wzrostu

status gry: -
-
Wysłany: 2019-03-06, 00:27

Spojrzał na Charliego, uśmiechając się lekko. Nie miał nigdy do czynienia, jeśli chodzi o intymne zbliżenia, z osobą, która miałaby dwa metry wzrostu, ale nie miał zamiaru się ograniczać. Wiedział jednak, że osoby o dużym wzroście są szczególnie narażone na wiele chorób, zwłaszcza choroby związane z niewydolnością układu krążenia. On jako lekarz oczywiście byłby w stanie zabezpieczyć swojego ewentualnego kochanka przed zawałem. Był troskliwy dla każdej osoby, która była dla niego ważna. Z resztą już sam Charlie się o tym przekonał, bo Chris zaglądał do niego kiedy tylko mógł, by sprawdzić, czy z jego przyjacielem było wszystko w porządku. Nawet jeśli leżał on na kompletnie innym oddziale, a nie na chirurgii plastycznej.
Dopiero wtedy byłaby zabawa. Mógłby mi ściągać rzeczy z najwyższych półek, taki facet to skarb! – stwierdził, chociaż oczywiście miał w głowie inne myśli, niemniej jednak skutecznie się powstrzymywał, żeby te z niego nie wypłynęły. W końcu był poważnym lekarzem! Nie miał jednak pojęcia, skąd brało się u ludzi przekonanie, że im ktoś jest wyższy, tym atrakcyjniejszy się wydawał...
Nie no, możesz, ale po co poruszać takie tematy? – powiedział, wzruszając lekko ramionami. – Nie chodzi o mnie, nie bezpośrednio, chodzi o to co się dzieje na świecie – wyjaśnił szybko, żeby Charlie nie myślał, że Christopher ma jakieś większe problemy. Owszem, miał coś, co go irytowało, ale głównie była to praca, więc zakładał, że każdy pracujący człowiek musi się z tym liczyć. Nie było więc sensu, by o tym rozmawiać, no chyba że Charlie chciał słuchać o tym, w jaki sposób Chris musi się przygotować do trudnej operacji rekonstrukcji twarzy, gdzie musi zdjąć komuś skórę z twarzy, by móc dostać się do samych kości. Nie było to zbyt przyjemne do słuchania, bo ludzka wyobraźnia miała niesamowitą zdolność do wizualizowania. – No ale chyba nie chcesz słuchać o trudach operacji? Wiesz, że moje opowieści są niesamowicie dokładne – zaśmiał się. Miał tendencję do dokładnego opisywania tego co widział, albo co musiał zrobić, więc często opisywał jak wyglądają różne tkanki, co się dzieje, gdy przetnie się o jedną żyłkę za dużo i inne tego typu rzeczy. Nie każdy chciał tego słuchać i on doskonale to rozumiał. Cieszył się jednak, że miał takiego Charliego, który chętnie mógł go wysłuchać.
Bieg po schodach nie był najlepszym pomysłem. Chris był oczywiście fanem biegania rano, czy też ogólnie biegania gdy miał czas, ale nie miał super kondycji, by przebiec aż tyle schodów i to w takim szybkim tempie. W połowie drogi myślał, że zgubił swoje płuca. Był przekonany, że gdyby wszedł na dół, to by te organy gdzieś tam znalazł. W pewnym momencie miał wrażenie, że opuścił swoje ciało, bo myślał, że zapomniał oddychać. Jak się jednak okazało nie było z nim najgorzej, nawet jeśli przewagę zdobył tylko dlatego, że wziął przyjaciela z zaskoczenia i pobiegł pierwszy. Przypłacił to jednak potworną zadyszką...
A ja chyba umieram – wysapał, opierając się o barierkę, bo nóg też już nie czuł. – To opowiadaj, bo ja muszę usiąść – ponaglił, osuwając się na ziemię, by sobie przycupnąć.
 
 
Charlie Tom Wilde


manhattan


33

rzuciłem pracę w FBI, szukam czegoś nowego

Kompletnie zwariowałem na punkcie Lestata

Charlie Tom
Wilde










mam 183 cm wzrostu

status gry: [3/5]
I'm with you till the end of the line - now and forever
Wysłany: 2019-03-07, 19:46

W sumie ani Charlie, ani Chris nie należeli do najniższych ludzi, lecz mimo wszystko Reinhart uśmiechnął się na sam tekst, że taki wysoki facet to skarb, bo mógłby mu ściągnąć rzeczy z najwyższych półek. Nieco zabrzmiał wtedy jak nastolatka, która opowiadała o swoim wymarzonym facecie. I to wcale nie był przytyk!
- O wszystkim warto mówić. Nawet jeśli jest to dyskusja o tym, że zupa jest za słona – zauważył Charlie. On aż za bardzo dobrze wiedział, co to znaczy nie być z kimś całkowicie szczery. Wymagała od niego tego praca. Poniekąd Arvo wiedział bardzo dużo, lecz wciąż nie tyle, ile Reinhart chciałby mu powiedzieć. Nie mógł. Wiązały go różne umowy oraz pakty zachowania poufności. To były sprawy, które do końca zabierze ze sobą i nikomu o nich nie opowie – ani ukochanemu, ani swoim dzieciom, jeśli kiedyś zdecydują się na adopcję albo inne rozwiązanie (oczywiście, o ile im w przyszłości wypali na dłuższą metę, ale ja wierzę w Charliego i Arvo, bo są idealni dla siebie). – Więc jeśli chcesz opowiadać mi o operacjach, to mów. Nie obiecuję, że wszystko zrozumiem i być może nie będę w stanie Ci cokolwiek poradzić, lecz na pewno będę się starał. – Chociaż tyle mógł zrobić dla przyjaciela. Zresztą pamiętał, jak Marissa zabijała go różnymi pojęciami. On naprawdę ją słuchał, ale nie potrafił nawet w połowie powtórzyć tego, co mówiła. Dla niego niestety to był lekki bełkot…
- Czyżby brak kondycji? – zaśmiał się, pozwalając sobie usiąść obok niego, kiedy znaleźli się na szczycie. Faktycznie, nie było tutaj nikogo oprócz nich. To było dość dziwne uczucie, ale Reinhart wcale nie narzekał. – Ale co mam opowiadać…? Ach, no tak. Ja i Arvo. – Bo w sumie na początku wspominał, że będzie trochę chodziło o poradę. Nie wiedział tylko od czego tu zacząć. – Chodzi o to… że jesteśmy już trochę ze sobą, ale on nadal ma opory przed tym, aby powiedzieć, że mnie kocha. Trochę to takie… smutne.
 
 
Christopher Michaels


manhattan


32

chirurg plastyczny

-

Christopher
Michaels










mam 182 cm wzrostu

status gry: -
-
Wysłany: 2019-03-09, 03:48

Cóż... Chris z całą pewnością nie był nastolatką, ale nie jest powiedziane, że nie mógł się tak zachowywać. Był też człowiekiem nauki i wiedział, że to normalne dla ludzi, że poszukują sobie osób z różnymi, konkretnymi cechami takimi jak chociażby wzrost. Ludzka podświadomość była już tak zaprogramowana, by dobierać sobie takich partnerów, przy których można się czuć bezpiecznie i mieć pewność że ktoś będzie zdolny bronić ukochanego. No i czy jest ktoś lepszy do bronienia i ściągania na siebie zagrożenia od dwumetrowego faceta? Tak, Christopher też sądził, że nie było.
Chodzi mi o to, że w kraju nie dzieje się najlepiej – powiedział, spoglądając na mężczyznę. Nie miał pojęcia, co ten o tym sądził, bo w sumie każdy mógł mieć swoje zdanie i inne rzeczy, na których skupiał swoją uwagę. Niemniej jednak Michael i tak wiedział swoje. Ogólnie Michaels bał się rozmawiać na temat polityki czy też ogólnie rzeczy, które słynęły ze swojej kontrowersyjności. Nie każdy lubił rozmawiać na takie tematy i nie każdy dobrze na nie reagował, a Chris nie chciał się kłócić, bo jednak miał tendencję do obrony swoich przekonań, zwłaszcza jeśli wierzył w ich słuszność. Wiadomym było, że nie zawsze miał rację iże jego przekonania nie są lepsze niż przekonania innych. Z wyznawanymi przez siebie poglądami było tak, że każdy miał o nich inne zdania.
Nie no, operacje to będzie temat na inną rozmowę, teraz mów, co ci leży na duszy – poprosił. Był ciekawy, o co może chodzić, bo oczywiście mógł się domyślać, o czym Charlie chciał rozmawiać, jednakże i tak wolałby to usłyszeć.
Westchnął, zastanawiając się, co miał powiedzieć. Nie znał się na sprawach sercowych tak dobrze, jak powinien. Gdyby było inaczej, to z całą pewnością kogoś by miał i nie myślał o związkach w taki sposób, w jaki myślał.
Wydaje mi się, że powiedzenie tego nie przyjdzie mu łatwo – stwierdził. Nieco o Arvo już wiedział i znał jego przeszłość. Nie dziwił się, że Fin się wzbraniał przed większymi wyznaniami. Spojrzał jednak na Charliego, bo było mu go szkoda. – Musisz uzbroić się w cierpliwość. No i są też takie osoby, które nie chcą mówić tych słów, ale to nie znaczy że nie kochają swoich partnerów – dodał. Nie chciał wierzyć, żeby Arvo do nich należał, jednakże wyobrażał go sobie, jako osobę, która mogłaby nieco wzbraniać się przed takimi oświadczeniami. – Wydaje mi się, że skoro Arvo od ciebie nie ucieka, to nie powinieneś się smucić, a czas na wyznania przyjdzie później – powiedział.
 
 
Charlie Tom Wilde


manhattan


33

rzuciłem pracę w FBI, szukam czegoś nowego

Kompletnie zwariowałem na punkcie Lestata

Charlie Tom
Wilde










mam 183 cm wzrostu

status gry: [3/5]
I'm with you till the end of the line - now and forever
Wysłany: 2019-03-11, 00:23

Praktycznie każdy, kogo znał i komu opowiedział o tej całej sytuacji, mówił mu, że ma poczekać. Ale co jeśli, gdy cierpliwość mu się kończyła?! Taka mocna złość go ogarniała, że sam siebie nie poznawał. Chciał, by Arvo sam mu to powiedział i to ze swojej własnej, nieprzymuszonej woli. A on? Nic, milczał. Zawzięcie milczał, całując go czule i gładząc po dłoni. To sprawiało, że Charlie był prawie na skraju szaleństwa.
- Gdybym nie znał jego historii, zwyczajnie powiedziałbym, że się ze mną bawi. Tak właśnie robią kobiety. – Westchnął ciężko. Na tym polu naprawdę miał dość duże doświadczenie, bo zresztą i płeć piękną najczęściej uwodził podczas różnych misji, by wyciągnąć od nich tajne informacje lub poprosić je o pomoc w zdobyciu ich. – Kokietują, uwodzą, a kiedy czekasz, aż ci wyznają miłość, to wcale nigdy tego nie robią. One kochają się tak bawić, chociaż udają, że wcale nie wiedzą, w co tak naprawdę grają i jaka jest stawka. – Potarł zdrową dłoń protezą.
- Wkurza mnie to czekanie. Naprawdę czasami mam ochotę wziąć go za fraki i zacząć nim telepać, by wreszcie to powiedział. Szkoda tylko, że to jest najgorsza metoda, by z niego cokolwiek wyciągnąć, jaka mogła przyjść mi do głowy. – Podrapał się nerwowo po policzku. Sam już nie wiedział, co ma biedna sierota zrobić. Może to był czas, aby zadzwonił do siostry? Obawiał się jednak, że kobieta powiedziałaby mu dosłownie to samo co wszyscy – daj mu czas.
- Wydaje mi się, że dałem mu już wystarczająco dużo czasu i wystarczająco dużo przestrzeni. Chodzimy na różne randki. Teraz już praktycznie codziennie się widzimy. On czasami u mnie nocuje, a czasami ja u niego. I nadal nic. Nie wiem dlaczego… Jest taki oziębły dla mnie. Nic mu nie zrobiłem. Nie jestem nim. Tym kolesiem, który go zdradził.
 
 
Christopher Michaels


manhattan


32

chirurg plastyczny

-

Christopher
Michaels










mam 182 cm wzrostu

status gry: -
-
Wysłany: 2019-03-14, 02:30

Westchnął. Starał się oddychać miarowo, nie dając się zapędzić w szybkie oddychanie. Wiedział, że kontrola oddechu mu na pewno pomoże, ale niestety nie wiedział, jak niby miał to robić. Medytacje i jogę, na których mógł się tego nauczyć, niezbyt mu odpowiadały. Może powinien więcej biegać, a nie opychać się pierwszym lepszym żarciem? Domyślał się, jak bardzo Chariemu może zależeć na tym, by usłyszeć od Arvo te dwa proste słowa, niemniej jednak Chris potrafił wczuć się w skórę Fina, wiedział bowiem, że dla niego wcale nie było to takie łatwe.
Masz trzy opcje do wyboru. Pierwszą z nich jest cierpliwe czekanie, po którym będziesz z Arvo żyć długo i szczęśliwie. Drugą jest naciskanie, co spowoduje że zapewne od ciebie odejdzie, a trzecią jest rozstanie się, żebyś mógł znaleźć sobie kogoś innego, no i równocześnie łamiąc mu serce po raz kolejny – stwierdził. Oczywiście nie doradzał mu tego. Miał nadzieję, że jego przyjaciel się opamięta i zrozumie, że to czekanie w końcu się opłaci. No ale oczywiście znacznie łatwiej było komuś radzić w takiej sprawie, niż to wykonać. On sam nie wiedział, czy dałby radę sobie z tym poradzić. Nie miał pojęcia, jakby się odnalazł w takiej sytuacji. Miał w sumie lekką nadzieję, że nie będzie mu dane się o tym przekonywać.
Charlie, nie jesteś tamtym, ale jak będziesz na niego naciskać, to możesz stać się kolejnym, który go zranił. Musisz dać mu więcej czasu, nic z tym nie zrobisz, jeśli ci na nim zależy – stwierdził, wzruszając lekko ramionami. Jak dla niego, to wydawało mu się, że Arvo i tak wychodzi poza strefę komfortu. Skoro randkowali i nocowali u siebie, to znaczyło, że zarówno Finowi, jak i Charliemu musiało na tej relacji zależeć. No a że Reinhart był niecierpliwy, to już musiał sobie poradzić z tym sam.
 
 
Charlie Tom Wilde


manhattan


33

rzuciłem pracę w FBI, szukam czegoś nowego

Kompletnie zwariowałem na punkcie Lestata

Charlie Tom
Wilde










mam 183 cm wzrostu

status gry: [3/5]
I'm with you till the end of the line - now and forever
Wysłany: 2019-03-17, 00:50

Charliego nie do końca taka odpowiedź satysfakcjonowała. Może gdyby był umierający, to Arvo wcale nie miałby żadnych oporów przed tym, aby powiedzieć mu, co do niego czuje? Niby mógł sam domyślić, co się dzieje w sercu Fina, ale dopóki nie powiedział mu tego na głos, że go kocha – nie do końca w to wierzył.
- Ale nie uważasz, że to hipokryzja? – zapytał, przyglądając się koledze, a potem odwracając wzrok i wpatrując się w widoki, które rozpościerały się przed nimi. Z tej pozycji Nowy Jork wydawał się mniejszy. Naprawdę. Charliemu przez chwilę wydawało się, że nawet gdzieś te jego problemy są w dole. Tutaj na górze powinien mieć czysty umysł, wolne myśli. Nie do końca tak jednak było. – Prowadzimy się jak para. Całujemy, chodzimy za rękę, zapraszam go na randki, on czasami też próbuje coś zdziałać, przywożę mu jedzenie do pracy, nocuję czasami u niego. Dotykamy się, chociaż jeszcze żaden nie stwierdził, że może wypadałoby przejść do innej fazy. – Akurat to rozumiał, bo wcześniejszy facet go zdradził. Uprawiał seks z innym. Takich rzeczy łatwo się nie zapomina. W sumie Charlie też wolał, aby trafili do łóżka później niż za wcześnie. Arvo musiał być na to gotowy, jednak…
- Chcę tylko potwierdzenia, nic więcej. Zwykłego pierdolonego potwierdzenia, że będzie przy mnie, niezależnie, co się będzie działo. – Pokręcił głową. – Może za dużo od niego wymagam. Może to wcale nie chodzi o to, co mu się przytrafiło te parę lat temu. Może to chodzi o to, kim tak naprawdę jestem.
 
 
Christopher Michaels


manhattan


32

chirurg plastyczny

-

Christopher
Michaels










mam 182 cm wzrostu

status gry: -
-
Wysłany: 2019-03-18, 21:48

Nie miał pojęcia, co powinien mu powiedzieć. Osobiście uważał, że powinno się zaczekać. Niemniej jednak nie wiedział, jak zachowywałby się, gdyby to jemu przydarzyłaby się taka sytuacja. Nie chciał się dowiadywać. Nie miał nikogo, na kim mogłoby mu zależeć, nie licząc przyjaciół jak na przykład Charlie. Dla byle kogo by tu nie przyszedł. W końcu było to jakieś rzucenie pozostałych obowiązków. Nie przeszkadzało mu to. Lubił ciemnowłosego i lubił spędzać z nim swój czas, biorąc też pod uwagę to, że nie miał tak wielu znajomych, jak mogłoby się to wydawać, więc musiał pielęgnować relację z tymi, których posiadał. Nie chciał ich w końcu stracić.
Hipokryzją byłoby, gdyby wymagał tego od ciebie, nie chcąc samemu się przyznać do swoich uczuć – stwierdził. Nie chciał się jednak rozwodzić dłużej nad znaczeniem słowa hipokryzja, bo nie o to teraz chodziło. Był tutaj by pocieszyć swojego przyjaciela, a póki co wydawało mu się, że stoi bardziej po stronie Arvo. Nie wybierał stron i miał nadzieję, że Charlie tak nie myśli. On po prostu starał się postawić również po stronie Fina. Westchnął cicho.
Ale skoro zachowujecie się jak para, to naprawdę potrzebujesz jakiegoś zapewnienia? Myślisz, że bez tego coś się stanie? – zapytał. Nie chciał mu nic udowadniać, chciał po prostu wiedzieć, gdzie mogłyby leżeć podstawy takiego myślenia. Zmrużył lekko oczy. – Powiedzenie „kocham cię” niczego nie gwarantuje, ważniejsze są czyny niż wypowiedziane słowa, zwłaszcza że ludzie mają w naturze łamanie swoich obietnic. Ale rozumiem cię... w jakim sensie? Co masz na myśli, mówiąc że chodzi o to kim jesteś? – powiedział, nie kończąc swojego wcześniejszego wywodu, bo kolejne słowa mężczyzny wybiły go nieco z rytmu.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

POGODA