Władze Nowego Jorku zmusiły nas do zamawiania ciasteczek do każdej kawy. Czym są pliki cookies i do czego je wykorzystujemy, znajdziesz tutaj!
AKCEPTUJĘ


Poprzedni temat «» Następny temat
Sala 13
Autor Wiadomość
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-09-09, 18:31

Po przeczytaniu listu, Penny spróbowała wstać. Używając rączki umieszczonej zapewne w tym celu nad jej łóżkiem zdrową ręką, podniosła się do pozycji siedzącej. Okazało się to jednak błędem, bo za moment zaczęło jej się kręcić w głowie. Usłyszała cichy pisk i podzwanianie w uszach, a przed oczami pojawiły się mroczki, potem ciemność. Osunęła się z powrotem na łóżko, kompletnie bez sił. Było to zapewne działaniem środków znieczulających, które były tak silne, że Penny nie była w stanie kompletnie nic zrobić. Otumaniły ją. I taki stan trwał przez najbliższą minutę, może dwie. A potem... znowu usnęła. I znów nie wiedziała ile czasu upłynęło jej na głębokim śnie. W każdym razie, kiedy się obudziła, a bynajmniej nie zrobiła tego sama, było już widno.
- Halo, pani Harroughs? - usłyszała głos pielęgniarki próbującej ją wybudzić. - Czas na śniadanie. Czy poradzi sobie pani sama, czy może powinnam pomóc?
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-09-09, 18:42

Starała się ze wszystkich sił – tyle że zużyłe te "weszystkie swe siły" w niecałą minutę i wysiłek następnych sekund okazał sięją po prostu powalićna "glebę", czyli w przeypadku szpitalnego ringu –na łóżko.
Chciała dalej walczyć – a zasnęła...

Bolesnym westchnieniem –które pod koniec przeszło w odgłos przeciągania się na tyle, an ile pozwalał ból i pozycja (czylichyba niewiele) – powitała Penny rażąco jasne światło dnia.
I głos.
Otworzyła oczy, już na wszelki wypadek odruchowo spięta, czujna...

To tylko pielęgniarka.

Ale pielęgniarka teżmoże być... podstawiona przez ruskich??

Opanuj się, dziewczyno! Zaczynasz popadać w jakiś obłęd...
– Po...radzę sobie... – zaczęła, podnosząc sięna odkrytej ostanio rączce, dokonując nie takich prostych kombinacji przechwytów i podparć, by faktycznie podołaćzadaniu i – ...sama... – usiąść. Spociła się przy tym, nadyszała trochę– ale teżniejakoś horrendalnie, pewnie dlatego, że nie była przecieżciężka, a w osatnich dobach (ile ich było?) raczej przecieżschudła, niż przybrała na wadze.
No właśnie... jak w sumie wygląda?
Skoro jużsięudało usiąść (o ile sięudało) – spróbowała obejrzećsobie lub namacać te obrażenia, które zapamiętała.
Rozcięcie na kolanie. ROzcięcie krawędzi prawej dłoni. Limo po "grze" na strzelnicy – rety, kiedy to było!...
– Dziękuję – starała się potraktować pielęgniarkę po ludzku – Czy jest też... możliwość rozmowy z lekarze, czy... –pokręciła głową, żeby pielęgniarka sama sobie rozwinęła jej potrzebę. [b]– I czy mogę jakieślustro...?
  
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-09-09, 18:53

- Tak, zawołam lekarza... - odpowiedziała pielęgniarka, najwidoczniej mocno powątpiewając w słowa Penny o tym, że "poradzi sobie sama". - I proszę - dodała, podając jej małe lusterko. No tak, miała nadal śliwę pod okiem, choć już nie aż tak dobrze widoczną. Ale poza tym, że kości policzkowe jej się uwydatniły, a włosy urosły, jej wygląd na twarzy za bardzo się nie zmienił. Co najwyżej bardzo wyraźnie wymalowane było na niej zmęczenie i osłabienie. Wszystkie zaś rany były opatrzone. Pielęgniarka podeszła sprawdzić co z Luisem, a Squint zostawiła na kolanach tackę z miską z zupą mleczną z zacierkami. Za jakiś czas do pokoju wszedł lekarz.
- Co się stało, pani Harroughs? - zapytał. Był to czarnoskóry mężczyzna, na pierwszy rzut oka bardzo podobny do Richiego, ale to na pewno nie był on, bo nie miał tych wszystkich tatuaży i bez wątpienia był od niego o wiele starszy.
  
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-09-09, 20:17

Spojrzenie w lusterko upewniło Penny, że ostatnie wydarzenia odbiły się na niej dość wyraźnie. Nigdy nie miała problemów z wagą – ani takich obiektywnych, ani w kontekście własnego o nich mniemania – i nie chciała jakoś wyraźnie chudnąć, co akurat było istotne przede wszystkim dla jej osądu o swoich piersiach. Wolała zachować jędrne – aczkolwiek w obecnej sytuacji nie miała głowy do takich spraw.
– Dziękuję – odparła pielęgniarce (chyba jednak nie byla podstawionym agentem federalnym ani płatnym zabójcą) i przyjęła tackę z czymś... no, wyglądającym kiepsko, ale jedno spojrzenie wystarczyło, żeby się okazało, jak jest głodna.
Zmiotła tę papkę w dzikim tempie, trochę przy tym przez osłabienie i nieporadność nim wywołaną chlapiąc na tackę i kołdrę obok, i akurat wszedł lekarz.
Richie!
Nie... tylko podobny.
– Dzień dobry. Chciałam tylko... – musiała zawieć głos, żeby skupić się na odstawieniu tacki na stolik tak, żeby nie wywalić naczyń – ... się dowiedzieć na początek, kiedy będę mogła wyjść ze szpitala. To jedno. A drugie – to chciałam zapytać o okoliczności mojego przybycia tutaj. Bo chyba byłam nieprzytomna... A trzecie – jaki jest stan tego pacjenta obok – wskazała Luisa podbródkiem i zamilkła, bo najnormalniej zmęczyło ją to długie gadanie.
  
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-09-11, 10:58

Doktor popatrzył na nią i stał tak przez dłuższą chwilę gapiąc się na nią, zanim wreszcie westchnął i otworzył usta:
- Nic poważnego pani nie jest... - powiedział spokojnie, siadając na łóżku Luisa. - Postrzelono panią w ramię, więc musieliśmy użyć bardzo silnych środków znieczulających i pod narkozą wyciągnąć szybko nabój, ale udało się. Na szczęście nic groźnego kula nie zdziałała, wszystko będzie w porządku. Ale jeszcze trochę musi pani wytrzymać na środkach przeciwbólowych i odpocząć po wybudzeniu, kwestia kilku dni. Ehh, kiedy oni wreszcie pójdą po rozum do głowy i zakażą noszenia broni, jak w każdym innym cywilizowanym kraju...
Słysząc jej trzecie pytanie, spojrzał na Luisa.
- A... kim pani jest dla niego? Rozumie pani, że nie mogę udzielić informacji o stanie zdrowia pacjenta osobie do tego nieupoważnionej...
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-09-11, 11:17

Przez pierwszę sekundy znosiła jego spojrzenie na sobie, potem drgnęła jej brew, a potem spuściła wzrok. Czego się tak gapi?
Nieważne: nie miała sił się teraz ścinać z kimkolwiek – tym bardziej że zawiecha doktora nie skończyła się przemianą w zombi, tylko fachowo brzmiącą odpowiedzią.
"Nic poważnego" –kiwnęła głową. To dobrze.
– I... po tych "kilku dniach" będęjużzupełnie normalnie funkcjonować, tak? – znów podniosła wzrok, może go to nie zahipnotyzuje. Albo on ją...
Uwagęo cywilizacji opartej na zakazie noszenia broni zmilczała; to nie miejsce, pora ani sklad osobowy na takie dyskusje. Więc, żeby zalepić ten temat, bąknęła: – No dokładnie.
I dalej już milczała, tym bardziej że w pierwszej chwili zdziwił ją opór przed odpowiedziąna proste pytanie o Luisa.
No jak kim: nieważne, kim. Po prostu, kumpel, człowiek chce wiedzieć...
No ale tak to chyba faktycznie jest, że nie można udzielać informacji nierodzinie.
– Bratem mojego ojczyma – powiedziała cicho, skrzywiona, bo właśnie chciała się podciągnąćna rękach, żeby usiąść. – Jakaś strzelanina była. Jego syn jest... no, znamy sięi...
Starała sięmodulować głos nienachalnie, nieteatralnie, jak najzwyczajniej, niepewna, czy nie za daleko wbija się w kłamstwo - ale z drugiej strony ani gość tego nie sprawdzi na tak czy na nie, ani ona nie potzebowała informacji o Luisie do przeżycia. Nie dowie się, to trudno.Ale a nuż się czegoś dowie.
I tak chciałaby, żeby te kilka dnbi minęły w pięćsekund. Trzeba szukać Rona, trzeba jakośogarnąć życie...
No właśnie. Życie. Trzeba je będzie podjąć w miejscu tak nagle przerwanym, a nie tam, gdzie się zachce.
– A czy moje rzeczy – podniosła jeszcze wzrok na lekarza – te, w których tu przyjechałam... Są gdzieś, prawda? Do odebrania, jak będę sięwypisywać?
Odczekała na odpowiedź i zadała ostatnie swoje pytanie, coćwahała się chwilę:
– I czy mogę się dowiedzieć... kto płaci za mój pobyt w szpitalu tutaj?
Trzeba postawić sprawę jasno: Penny nie miała prawnego opiekuna, jej status prawny w ogóle był dosyć nieuporządkowany – w każdym razie nie miała żadnej polisy ubezpieczeniowej (dlatego teżmiała tylko stanowe prawo jazdy na obszar Kalifornii, wymagające odświeżania co roku), no i nikogo, kto kiedykowliek deklarował, że będzie jej opłacał pobyt w szpitalu – relatywnie dość drogi, jeśłiopłacany bez żadnych systemowych ulg.
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-09-11, 16:18

- Raczej tak... - odpowiedział spokojnym głosem, wyginając twarz w grymasie jakiegoś bladego uśmiechu. - Tylko będzie pani musiała oszczędzać to ramię, nie nadwyrężać go. Najlepiej uczyć się używać do wszystkiego tej drugiej ręki, a tę zostawić na trochę w spokoju...
Popatrzył na nią, potem na Luisa i tak krążył wzrokiem między nimi, aż w końcu odpowiedział:
- Powinien przeżyć, tego może być pani pewna - powiedział i dodał tonem kończącym dyskusję: - Więcej nie mogę powiedzieć.
Wstał i już szykował się do wyjścia, ale zatrzymało go ostatnie pytanie Penny.
- Wszystkie przedmioty są w osobnym pokoju, nic co przy pani było, nie zginęło... - odpowiedział i spojrzał na nią nieco podejrzliwie, po czym wyszedł już bez słowa.

Minęło kilkadziesiąt minut, podczas których Penny robiła... coś. A co? To niech już sama zdecyduje. W każdym razie, po tych kilkudziesięciu minutach, na sali znów pojawiła się pielęgniarka, która przyniosła jej śniadanie.
- Ma pani gościa, pani Harroughs - powiedziała z uśmiechem, po czym odeszła, a w drzwiach stanął Richie w mundurze policyjnym. Podszedł do Squint, witając się z nią i patrząc na Luisa. Usiadł na jego łóżku i powiedział, zniżając głos prawie do szeptu:
- Namierzyliśmy szefa. A w każdym razie... namierzyliśmy jego telefon.
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-09-11, 16:28

– Rozumiem – odparła, kiwając głową. Oszczędzać ramię... no nic, może się uda. Nie chciała tutaj wracać z jakimś problemem wynikłym z własnej głupoty. To by ją trochęuspokoiło, gdyby nie jednak dość podejrzane zachowanie lekarza. Niby były to drobne rzeczy, ale jednak...
Co on tak się przypatruje?
Zajęta takim rozmyślaniem Squint popadła w odpoczynkowy niebyt, który przerwała pielęgniarka – ze śniadaniem i... gościem?
– Richie! – ucieszyła się Penny, od razu przekładając tackę ze śniadaniem na stolik. Odechciało jej sięjeść, gdy pojawił sięktoś, kto moe miećniezbędne, a godne zaufania informacje.

No i tak teżbyło.
– Namie- – przerwała sobie sama, gwałtownym wdechem (od którego trochę rozbolała ją rana pod obojczykiem). – Namierzyliście jego telefon, no? I? Gdzie jest? Kurna, Richie, Nawet nie umiem powiedzieć, ile ci zawdzięczam. Naprawdę, wiem o tym. Ale teraz nromalnie MUSISZ mi powiedzieć, gdzie on jest... Ja za kilka dni
Tu przewał jej Richie – albo odpowiedzią, albo czymś, co zmusiło ją do zamilknięcia.
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-09-11, 16:51

Richcie westchnął ciężko i zaczął jej wyjaśniać.
- Jest niedaleko, w Queens. Należy się spodziewać, że ruscy w jakimś sensie opanowali tamte strony. Oglądałaś dzisiaj telewizję czy coś? Chyba macie tu jakąś świetlicę, nie? Cały dzień mówią dzisiaj o tej strzelaninie w klubie. W sumie dziewięć trupów, w tym trzech policjantów. Głównie kwestia zbiorowej paniki, mniej strzałów. Do tego dzisiaj rano dostaliśmy zgłoszenie o próbie wyłudzenia haraczu od jednego z drobnych przedsiębiorców z Queens, a kiedy policja dotarła na miejsce, natychmiast odwołał oskarżenia. Powiedział, że był to głupi żart sąsiada. Nawet bez żadnego gadania zapłacił mandat za fałszywe zgłoszenie - tu parsknął śmiechem. - Kurwa, to tylko udowadnia jak pierdolnięta jest nowojorska policja, skoro mu w to uwierzyli. Zresztą chuj wie czy uwierzyli czy nie, zapewne mają to w dupie - kasę dostali, a roboty wykonywać nie muszą, więc wszyscy zadowoleni. Spodziewam się, że takich akcji było ostatnio więcej, ale wszyscy są zbyt zastraszeni, nowojorczycy generalnie słabo ufają psom i mają kurwa rację. Jak myślisz, dlaczego Frank Costello i inni dorobili się właśnie tutaj? I jakim kurwa cudem szef rozciągnął tu siatkę z Meksyku? No właśnie... Nikt tu nie ufa policji. A co do tych ruskich, to rozpoznali jednego z tych ustrzelonych chyba przez Luisa na zapleczu, tego oblecha z brodą. No, to facet był na celowniku DEA. Więc generalnie żeśmy się kurwa ładnie wplątali w gówno po uszy... A szef... no cóż, tu jest problem. Bo widzisz, jakbym wziął trochę kasy z naszego konta - a uwierz mi, mamy jej tam tyle, że moglibyśmy Kongres kupić, tylko kurwa nie ma jak tego wyprać - to pewnie udałoby mi się zorganizować akcję i odbić go rękami policji, ale to byłoby dość ryzykowne. Chyba zbyt ryzykowne... Gdyby szef wpadł w ich ręce, mógłby być w niezłych tarapatach, z których pewnie byśmy go tak łatwo nie wyciągnęli. Trzeba jakoś dostać się do niego o własnych siłach, ale wiesz... Ty jesteś ranna, Luis leży tu nieprzytomny, Chico gdzieś spierdolił i ślad po nim zaginął... Ja i Gacha sami nie damy rady, a Meksykanie niekoniecznie będą chętni do pomocy. Nie po tej aferze z Chico. Skurwiel był synem jednego z tamtejszych hombrecitos i szef był za niego odpowiedzialny... A teraz kurwa gdzieś spierdolił, dosłownie wyparował!
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-09-11, 17:13

Chciała, żeby mówił – i Richie mówił.
A Penny słuchała. Z wypiekami, płytkim oddechem, skubiąc sznurek wiązania szpitalnej piżamki.
A więc tak to się poukładało. A racze, hehe, porozpieprzało...
Przyswajała wszystko łapczywie, ale nad każdym późniejszym słowem unosiło się to, co powiedział na początku, i byćmoże celowo nie rozwijał.
Nie rozwijał, więc... nie, no musiała sobie to powiedziećna głos wobec Richiego, może go to pociągnie za język, choći tak chyba miała jużwizjęnajbliższych zadań.
– Telefon szefa jest w Queens – uniosła do góry kciuk – ruscy opanowali Queens... – dodała do tego kolejny palec i okazało się, że sybmol OK był tylko jedynką w wyliczance. – Za wszystkim węszy DEA – trzeci palec. I czwarty: – Mimo całej tej waszej mitycznej kasy... jedyną drogą do El Clarineto jest wywęszyć go po cichu. Na terenie opanowanym przez ruskich, a obserwowanym przez pół nowojorskiej policji... Kurwa – cudownie.
Dłoń wyliczająca składowe dramatu opadła bezsilnie na kołdrę. – I dobrze wiadomo, co trzeba w takim razie zrobić, Richie. Ci wasi Meksykanie albo dali się wyeliminować, albo... no, spierdolili, mówiąc krótko, gdybym miała zgadywać, co zrobił Chico. Ale to nieważńe teraz... Richie: lekarz mówi, że kilka dni muszę tu leżeć – a powiem ci, że gdyby teraz wyskoczyła i zaczęła szaleć, to wcale bym skuteczniejsza nie była. Więc zróbmy tak:
Zamyśliła się na moment, spojrzała w sufit... Jest: – Zróbmy tak: pierwsza sprawa: spróbuj wywęszyć jak najdokładniej, gdzie ruscy na Queens jakoś się... gromadzą, dokąd zjeżdżają podejrzane samochody, których tam wcześniej nie było. Może da się w ten sposób z grubsza namizerzyć ich bazę, czy coś. Druga sprawa... Pod jakim adresem dokladnie na Queens jest sygnał z telefonu Patróna – i co w tym kurwa miejscu sięznajduje? Pewnie to jużwiesz, to powiedz. A jak nie – to się dowiedz... – spojrzała na Richiego przelotnie, bo zdawała sobie sprawę, że w zasadzie, to przez ostatniąminutę ona, Penny Harroughs, czyli panna Nikt – próbuje wskoczyć za kierownicę i wyprowadzić dryfującego ku przepaści jeepa z powrotem na szosę. Jakąkolwiek. No ale – chyab Richie nie miał jej za złe – choć kto wie, może tylko udawał, a w duszy wkurzała go ta dzeiwczyna zikąd, która mówi gangsterskiej wtyce w policji, jak ratować szefa. Tak czy owak –imperatyw jej nie wywietrzał od leżenia tutaj. I tak cud, że postanowiła wytrzymać jeszcze tutaj trochę w bezruchu... Dalej: – Mamy na to te dwa-trzy dni, które muszę tutaj być. Oby, kurwa, nic mu sięnie stało... A druga sprawa: wydaje mi się, że możnaby jakośnamieszać im na radarach. Zarówno ruskim, jak i... – zerknęła nagle ku drzwiom oraz jeszcze raz na sufit. Kamery, mikrofony... no chyba aż tak nie przesadzają... Ale należało przynajmniej ściszyć głos: – zarówno ruskim, jak psom. Niech obie strony myślą, że tak naprawdę, to nie znają zasad tej gry do końca... Nie wiem, co by to miało być... Sfejkowana informacja w necie, że przechodziń odkrył w śĶietniku na tyłach czegoś ciało przykute do walizki z milionem dolarów i dwoma milionami... co te ruskie tam mają za walutę? pewnie płacą zębami niedźwiedzimi... No w każdym razie rozumiesz. Niech się psy i misie spotkają w jakimś od czapy miejscu w odpowiednim czasie – czyli za trzy, może cztery dni. Kiedy będę... gotowa. Misie osłabią obstawę, jeśłi szefa gdzieś przetrzymują, a psy zajmąsię czymśinnym, niżbadanie, gdize jest najmocniejsza obstawa na Queens. Co ty na to? Dałoby się? Jakbyśmi w tym pomógł, to... – zastanowiła się. Czy miała prawo już rozdzielać nigdy niewidziane pieniądze Clarence'a? – To osobiście się postaram, żebyśmy wszyscy mogli kurwa najwięcej z tego wyciągnąć. Richie... – spojrzała na niego swymi dużymi, teraz podkrążonymi oczyma tak od dołu, z poważną prośbą – Jeśli ty mi nie pomożesz, to zrobię wszystko sama i nie będęmiała pretensji. Ale nie o to chodzi, czy uda mi się zostać pierdoloną bohaterką, tylko czy R... El Clarineto wróci do nas żywy. Do nas... Do mnie.
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-09-11, 17:41

Richie przyglądał się jej dokładnie i wysłuchiwał wszystkiego, co ma do powiedzenia. Potem uśmiechnął się spokojnie i odpowiedział jej:
- Spokojnie, Penny. Ruskich mamy na celowniku, aczkolwiek tym z DEA lepiej się nie narażać. To znaczy... Wiesz, im mniej mamy kontaktów z federalnymi, tym lepiej. Nowojorska psiarnia to banda skorumpowanych idiotów, ale FBI, DEA czy NSA... Od nich lepiej trzymać się z daleka i na serio na nich uważać. To tylko jeden z powodów, dla których nie mogę tak ryzykować i wzywać policji na pomoc w odbiciu szefa. On jest w programie ochrony świadków FBI, a jedzie na skradzionych dokumentach... Lepiej niech federalni nie wiedzą o nim za wiele. Poza tym uwierz mi, słońce - Don Clarinete doskonale umie sobie radzić i sam potrafi o siebie zadbać. Jeśli go porwali, to w jego głowie jest już pewnie ze dwadzieścia pomysłów jak obrócić tę sytuację na swoją korzyść. A ruskich znajdziemy, nie bój nic, lala. Prędzej czy później się ujawnią. Zaczęli wojnę, a więc należy się spodziewać ataku. Dowiemy się o nich więcej, prędzej czy później. Poza tym, Gacha już się tym zajął. Wieczorem pojedzie do pierdla, gdzie wspólnie organizujemy uwolnienie kilku więźniów w zamian za pomoc. Pokażemy im na co nas stać - jego twarz wykrzywił złośliwy uśmieszek. - Nie bój się, jak to mówią - ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Bitwę w klubie wygrali, ale to tylko jedna bitwa z całej wojny...
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-09-11, 17:50

Okej, to była poważńa rozmowa, ale w pewnym momencie Penny poderwała rękę, jakby chciała zatrzymać słowa, i zaczęła kręcić głową.
– Zajebiście, Richie, że szef jest taki zaradny, i że tak łatwo zakładasz, że skoro go porwali, to pewnie jużma plan. Ale powiedz mi... czy to jest moja niewiedza, czy głupota, że ja zakładam, że jak nowa konurencja, która chce sobie oczyścić teren wpływów, trzyma w łapach szefa poprzedniej zmiany, to będzie mu nosić śniadania do łóżka? Richie! Kurwa, może Patrón wisi tam gdzieś do góry nogami w jakiejśopuszczonej hali, a ośmiu ruskich podłącza mu jakieś... elektrody, pytając w tym swoim obrzyganym języku o nazwiska, kontakty i – wycelowała w Richiego palec wskazujący – wtyczki w policji, na przykład...? I fajnie, że Clarineto taki silny, że raczej umrze niżwsypie. Ja nie chcę, żeby umierał, i wydaje mi się żwe każda miuta zwłoki powiększa ryzyko. Więc... no, nie wiem... czy tak łatwo mnie uspokoić. Może ci sięuda, ale itak chcę coś robić. Nie wiem, jak wytrzymam tutaj trzy dni na pieprzonym leżeniu i tym żarciu...
Zamilkła na moment, patrząc w bok i zbierając myśli.
– Wymiana jeńców... Może i niezłe. Jeśli ruscy na to pójdą. A wiesz, co bym zrobiła, gdybym była ruskimi? – spojrzała na Richiego – umówiłabym się z nami na wymianę jeńców, dała anonimowy sygnał DEA, że w tym a tym miejscu i czasie będzie kilku ważńych znanych im gangusów (w tym taki jeden Clarinete), zabezpieczyła sobie odwrót i wystawiła naszych policji. Prosta eliminacja, wymiana jeńców idzie siępieprzyć... O.
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-09-11, 18:05

Kiedy dziewczyna najwidoczniej dostała jakiegoś słowotoku, Richie wywalił oczy na wierzch.
- Cicho! - syknął i zrobił szybki gest w jej stronę, tak jakby chciał zatkać jej usta dłonią, ale się powstrzymał. - Ktoś może to usłyszeć... - wrócił na miejsce. - Wymiana jeńców? O czym ty do cholery mówisz? Mózg ci odebrało? Rozpierdol im na dzielni robimy, tylko ludzi nam potrzeba! Chcę ich uwolnić, jeśli wejdą na ich teren i pokażą im że nas nie pokonali. A szef? Chuja mu zrobią! Nie widziałaś najwidoczniej do czego on jest zdolny. Zresztą skąd kurwa wiesz, że ten telefon jest przy nim? Co, skoro już się zastanawiasz co byś zrobiła gdybyś była nimi, to byś mu tego telefonu zwyczajnie nie zajebała i nie wypierdoliła przez okno z najwyższego piętra Empire State Building tak, żeby nie dało się go namierzyć? No to kurwa najwidoczniej tego nie zrobili. Jest im potrzebny! Liczą na to, że po niego przyjdziemy! Pewnie czekają tam z dziesiątkami snajperów. Zrobią z nas wszystkich krwawe papki! Tego chcesz? Szef cię niczego nie nauczył? Panowanie nad sobą i chłodna głowa przede wszystkim! Nie byłby zadowolony, gdyby dowiedział się że działamy impulsywnie jak te czarnuchy z LA...
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-09-11, 18:15

– Kuuurwa, Richie... – żachnęła się, cyknęła językiem. – Jasne, że telefon to żaden ślad. A jak już - to przynęta. I jasne, że rozpierdol na dzielni to se możesz robić złodziejom pompek! Ja widziałam keidyś taką "małą" akcję, jak się pokłócili gangsterzy z grupą dilerów i innych takich. Przyjechali na koncert chyba no, tak... ośmioma wanami, wysypało się z nich jakieś trzydzieści osób wyglądających jak komandosi. W pięć minut ewakuowali trzysta ludzi, do tego zaganiając tych, co chcieli, w to miejsce, gdzie chcieli. A my chcemy... – jeszcze bardziej ściszyła głos, choć przecież i tak głośno nie mówiła. A jak chciał Richie, żeby mogła mówić jeszcze ciszej, to niech się przesiądzie bliżej. – ...a my chcemy wyłuskać z pierdla – jeśłi się uda! – kilku "naszych", pójść do ruskich, oczywiście oni poczekają i dadzą się zapierdolić, tak? Albo tłumaczysz niejasno. Najpierw mówisz, że nie ma kto pójść po szefa, potem okazuje się, że jak chcę po cichu, to jest to głupota, a radą na to jest "rozpierdol na dzielni", mimo że przed chwilą mówiłam, żeby nie igrać z nimi... Może to jestem po jakichś lekach, ale nie rozumiem w końcu, co ty chcesz zrobić. Szef "zawsze sobie da radę"? – "Szef jest im potrzebny" i dlatego go trzymają? Czyli co: czyli ty idziesz grać na fliperach, ja se tu porozwiązuję sudoku, a za kilka dni spotykamy się w kinie, na biografii Dalajlamy opowiadając sobie w pustej sali, jakie to mogliśmy mieć przygody?... Konkrety, Richie. Masz plan – to mów. Ja siędostosuję. Chcę tylko Clarineto całego, zdorwieg i szybko.
Uśmiechała się kącikami, keidy to mowiła, więc nie było powodu obrażać się za pretensje – ale co mówiła, to mówiła, i oczekiwała chyba faktycznie konkretów, nawet jeśli komunikaty Richiego były przejrzyste jak intencje niemowlęcia, a tylko ona była przymulona przeciwbólowymi otumaniaczami.
  
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-09-13, 16:26

- Coś w ten deseń... - odpowiedział Richie, zginając w jakimś dziwnym uśmiechu połowę swojej twarzy. Uznał najwidoczniej, że nie warto rozmawiać z nią dalej, bo wstał, westchnął ciężko i dodał tylko:
- Zobaczymy co da się zrobić. No i musimy wierzyć, że Luis dojdzie do sprawności. I że ten skurwiel Chico się znajdzie. A jak na razie, to nie możemy zrobić nic innego jak tylko spróbować... - ale w tej chwili zadzwonił do niego telefon. Trochę zdziwiony Richie odebrał go, a Penny rozpoznała dość silny akcent u osoby mówiącej dość głośno po drugiej stronie połączenia. Richie nic nie mówił.
- Jak chcesz żyć, to idź na urlop. Tyle usłyszałem... - powiedział, kiedy odłożył telefon.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

POGODA