Władze Nowego Jorku zmusiły nas do zamawiania ciasteczek do każdej kawy. Czym są pliki cookies i do czego je wykorzystujemy, znajdziesz tutaj!
AKCEPTUJĘ


Poprzedni temat «» Następny temat
Colonial Rifle&Pistol Club
Autor Wiadomość
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-08-12, 23:23

Kiedy ustawiał jej właściwą postawę strzelecką, starała się byćpilnąuczennicą – a w tym celu, żeby nie stracić cennych niuansów pozycji, przylepiała się swoim ciałem do jego.
– No to przecież... ej, no tak właśnie stałam, kiedy mnie wyśmiałeś w tamtej willi, Ron! – prychnęła śmiechem i szturchnęła go zawadiacko w bok łokciem. Na koniec stanęła w lekkim sprężystym rozkroku, uniosła trzymany obiema dłońmi pistolet i zaczęła strzelać, celując oczywiście w środek (10) podzielonej na 10 koncentrycznych kręgów tarczy: poza tarczę, poza tarczę, 2, poza tarczę, poza tarczę, 6, 9 (łał!), 4, 9 (łaaał!), 7.
Odwróciła się do niego, zdejmując słuchawki z totalnym uśmiechem od ucha do ucha.
– Ja pierdolę, Ron, ale to jest rewelacja! Patrz – najpierw kompletnie do dupy, nie dałbyś za mnie pół centa, a tymczasem – w dziewiątkę dwa razy teżmi się udało! – podskoczyła sobie dwa razy z zaciśniętymi z radości pięściami. – Jasne, powiesz, że to przypadek i fakt, przecież to nie wyćwiczone umiejętności, te dziewiątki. Tylko? – podesła do niego, w szerokim rozkroku naprzeciewko niego oparła się dłońmi o kolana i nachyliła blisko jego twarzy – ... tylko talent. Ta-lent! Musisz mnie tylko trochę... – poderwała sięi odwróciła tanecznym pólpiruetem – poćwiczyć. No dalej. Dawaj następny magazynek, i kilka porad co do celowania.
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-08-12, 23:43

- Co chyba mimo wszystko nie najlepiej świadczyło o twoich umiejętnościach, skoro dałaś się wrobić, co nie, chica? - spytał z lekkim uśmiechem, poprawiając lekko jej pozycję, a w rzeczywistości chcąc po prostu dotknąć jej tyłka. Klepnął ją i dał znak, by strzelała dalej. Kiedy skończyła i zbliżyła do niego twarz opierając nogi na kolanach, odpowiedział jej:
- Talent... talent... talent... talent... - za każdą przerwą całując jej usta i zmuszając do powolnego przejścia do pozycji stojącej. - Może i tak, ale każdy talent trzeba wyćwiczyć. Popatrz na to.

Sam założył swoje nauszniki i wyjął komórkę, w której włączył stoper, który miał odliczyć pięć sekund. Chwycił pistolet i kiedy zaczęło się odliczanie, on zaczął strzelać do dziesięciu tarcz stojących naprzeciwko. Cztery strzały były idealne, pozostałe w 8 albo 9.
- Do nieruchomych celów to żadna sztuka - powiedział, kiedy już odpowiednio ustawił role mistrza i ucznia i zdjął swoje nauszniki. - Do tego w takich warunkach, banał. Weź pod uwagę odległość, w jakiej się znajdujesz od celu. Im większa, tym większy błąd twoich oczu i tym niżej musisz ustawić broń. Przy dziesięciu metrach to jest jakiś centymetr poniżej celu, może trochę mniej. Na zewnątrz musisz uwzględniać jeszcze wiatr, który również narzuca pociskom bieg i siłę. No i pamiętaj, że twoje realne cele nie będą nieruchome. Musisz... - ale tutaj zadzwonił mu telefon. Przerwał i odebrał go widząc, że to Luis.
- Tak? Rozumiem. Co takiego? Czyś tu kurwa ochujał do reszty? Przecież zaraz zaczęliby nas ścigać! Daj mi tego popierdoleńca! Chico, czy ciebie do reszty pojebało? Przecież żaden jebany złodziej by czegoś takiego nie zajebał, cały świat by tego szukał! W tej branży gotówka się liczy, a nie jakieś pierdolone kamyki. I kto to od ciebie kupi? Jaki jebany jubiler będzie na tyle popierdolony? Od razu cię na psy sprzeda! Ani mi się kurwa waż ruszać z domu! Jedziemy wieczorem do Queens zrobić rozpierdol u konkurencji, tak? Masz swoje zadanie? No to się go kurwa trzymaj, rozumiesz? Kończę, robotę mam! - zakończył rozmowę. Od stanu apatii przeszedł do poddenerwowania.
- O czym to ja kurwa... a, tak, ruchome cele. Wtedy trzeba wyczuć moment, kiedy trzeba strzelić, kiedy chuj znajdzie się w zasięgu. Musisz przewidywać jego ruchy. Ale tak na serio - usiadł - to i tak na chuja ci te rady są potrzebne. W realnej sytuacji zagrożenia życia, kiedy złamasy do ciebie strzelają, nie myślisz o jakichś jebanych regułach strzelectwa, tylko o tym żeby im jak najszybciej pierdolone łby poodstrzelać. Ale nie zrobisz tego, dopóki nie opanujesz tej sztuki. Wtedy twój organizm sam będzie robił co trzeba, nawet nie będziesz się nad tym zastanawiać!
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-08-12, 23:52

– Ahaaa? – zgodziła się, lekko zaawiedziona chyba, że usiadł, ale – no nic: klapnęła obok niego. – Ale, oprócz tego, że powinieneś mnie jednak pochwalić... – buziak w policzek – ...No dobra: nie musisz. Strzela się fajnie, ale co innego strzelać do tarczy, a co innego, jak sięokaże, że albo ja zabiję skurwysyna, albo on mnie...
Oparła się, siedząc po jego prawej, o ramię Clarence'a i krzyżując nogi.
– Ci twoi ludzie to czasem okazują się durniami, co? – zainteresowała się powierzchownie, biorąc dłoń Padróna w swoją i bawiąc się obiema w powietrzu. – Nie za bardzo chyba możesz na nich liczyć – ale przynajmniej trochę cię rozruszali. Chico gwizdnął jakieś świecidełka i teraz pyta szefunia, co ma z tym zrobić? Khomedia... – prychnęła, lądując duetem dłoni na swoim kolanie. – To co: postrzelamy jeszcze, nie? Ile mamy takich magazynków do wystrzelania?
Dłoń Clarence'a na udzie zaczynała spychać jej myśli nieco poza obszar czysto sportowo-zawodowy, ale teżnie przyszła tutaj się bawić, tylko sięuczyć.
Powstała, zanim znalazł dla swojej dłoni ewentualnie jakąśmisjębojową, wzięła w jednądłoń pistolet, w drugąmagazynek... – Mogłabym być też bardziej samodzielna jak chodzi o budowęi działanie. Jak to się... wkłada? Czy coś...?
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-08-13, 00:02

- Strzela się fajnie? - odpowiedział swoim buziakiem w policzek i liznięciem ucha. - Squint, kurwa, zajebiście!
Mogli teraz tak sobie posiedzieć, może by się nieco uspokoił, ale... nie. Nie miał najmniejszego zamiaru się uspokajać!
- No kurwa debil jebany chce zrobić skok na jakiegoś lamusa z Fifth Avenue, który trzyma u siebie jakiś brylant. Kurwa, przecież to do reszty popierdolony pomysł! Żaden jubiler tego od niego nie kupi, to zbyt cenne, musiałby być kompletnym debilem do sześcianu. Przecież tego by zaraz szukała nie tylko psiarnia, ale wszyscy się tym zainteresują, łącznie z jebanym FBI!
Wstał znowu i chwycił za pistolet.
- Jest tego trochę, zapłaciłem za dwie godziny, nie martw się magazynkami. Patrz, o tutaj! - pokazał jej w jaki sposób się ładuje broń. - Gotowa?
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-08-13, 00:43

Kiwala głową w pełnej zgodzie co do tego, że trzeba być kretynem, żeby planować wykradzenie brylantu. Co więcej: jakoś zdziwiło ją, że ktoś taki jak Padrón chce się otaczaćidiotami tego pokroju. Ryzyko, jakie – jak sięokazuje – generowali, powinno być wystarczającym bodźcem do wywalenia ich z interesu.
No ale to nie ona tu była gnagsterem...

Przypatrywała się, jak ładował pistolet, następnie przyjęła pozycjęi zaczęła strzelać: 2, 7, 8, 8, 1, 5, 3, 2, 10, 10!
– Ja pierdolę... JapierdoęRonwidziałeśtokurwamać???! – zaczęła podskakiwać z radości – no bo, ej – żadnego strzału poza tarczęi dwie dychy!
– Dwie dychy! WIdzisz to???
Zdjęła nauszniki i objęła go za szyję, od razu trafiając ustami na ucho, które zaczęła nadgryzać i lizać w środku. Najwyraźniej radość plus jej naturalny poziom libido równało się odrobinę zdrowej agresji.
– Dawaj następny! – syknęła mu do ucha, gotowa oderwać się od niego i znów załadować magazynek. – Dawaj i się kurwa rozchmurz. Masz debili w ekipie, to ich wypierdol, a nie sobie trujesz życie ich durnymi pomysłami... No: strzelamy dalej.
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-08-13, 01:03

- Dwie dychy... - powtórzył tylko obejmując ją i zniżając rękę tak, by móc położyć ją na jej tyłku. - To kurwa niemożliwe. Nie grzeszą inteligencją, ale ani jeden ani drugi nie zrobi nic bez mojego pozwolenia, za to wszystko na mój rozkaz. A w tej branży trudno o takich ludzi... Meksykanie działają na zasadzie wymiany przysług, na tych dwóch skurwysynów zawsze można liczyć. No i Luis ze swoimi pedalskimi zapędami przydaje mi się do upokarzania lamusów, no i można mu zaufać jak mu się dupę jakąś powierza, że jej nie wyrucha i nie ucieknie za ocean...

Chico tylko jeszcze bardziej podburzył krew w jego żyłach, miał ochotę teraz to z siebie wyładować. Naładował kolejny pistolet i podał go Squint, żeby się nie nudziła, mówiąc:
- Zaczekaj tu na mnie! - i sam wyszedł na moment, pogadać z tym obwiesiem w rejestracji. Wrócił po kilku chwilach, pozbywając się przy okazji pięciu tysięcy dolarów. Cóż, i tak miał przecież problemy z wypraniem tej całej forsy...
Wrócił do Squint zobaczyć, jak sobie radzi. Widział, że ma jeszcze podstawowy pakiet dwudziestu czterech magazynków. Właśnie przed chwilą zarezerwował sobie całą strzelnicę na cały ten pozostały im czas. Sporo na to wydał, bo w końcu oferta lokalu tego nie przewidywała, ale za dolary da się sporo załatwić... Podzielił pełne magazynki na połowę, po dwanaście.
- Mam dla ciebie propozycję małej zabawy, Squint - powiedział, kiedy wrócił, a ona wystrzelała następny magazynek. - Każde z nas ma tyle samo naboi. Postrzelamy więc razem, ale z zawiązanymi oczami. Kto ustrzeli większą wartość, może zażądać czego chce od przeciwnika... - podszedł do niej od tyłu i objął w ramionach, jedną rękę zniżając do jej biustu. - Chcę się tu z tobą pobawić, Squint... - wyszeptał do jej ucha, podgryzając je.
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-08-13, 02:03

Dała sięobjąć chętnie, przyciskając łopatki do jego torsu.
– Ubóstwiam gry – wyprężyła sięlekko – i zawody. Tylko że raczej wiadomo, jaki będzie wynik... Ale co tam! Kto wie – może wygram i zażądam od ciebie takich rzeczy, że... – przechyliła lekko głowę w jego stronę, wyczuwszy jego zęby na uchu – ... popamiętasz? Ty pierwszy. Ale mam pomysł na wyrównanie szans.
Wywinęła się leniwie z jego objęć, wzięła opaskę, wspięła się lekko na palce, żey wygodniej mu ją zawiązać, a przy okazji na ten moment przyssaćsiępocałunkiem, urwanym zaraz, kiedy zacisnęła węzeł. Kiedy się ustawił do strzelania, mógł poczuć dłoń Squint na wysokości pępka. Kiedy oddał pierwszy strzał, dłoń zaczęła schodzić po woli niżej.
Przy ostatnim strzale jego serii już wślizgiwała się pod bieliznę – i nagle zniknęła.
– Teraz ja, mój skarbie złoty. Zobacz sobie, ileśustrzelił, i dawaj to... – przejęła od niego broń, kiedy rozwiązywał sobie opaskę, zerknęła na niego tylko kątem oka i nadstawiła głowę do zawiązania oczu.
I zaczęła strzelać, dodatkowo skupiona – gdyby przyszło mu do głowy od-równać szanse i zrobić coś analogicznego do tego, co ona robiła jemu, gdy strzelał.
Skupienie...
Poza tarczę.
Poza tarczę.
1
9
Poza tarczę.
3
Mega poza tarczę...
Poza tarczę.
4
3

Odłożyła pistolet i rozwiązała swojąopaskę...
– Oj...
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-08-13, 21:13

Penny podchwyciła ten pomysł, co przywołało dziwny uśmieszek na jego twarz. Na pewno będzie ciekawie... Dziewczyna założyła mu opaskę na oczy, a on przeładował broń i wycelował... przed siebie. Wtedy dziewczyna zaczęła go dotykać, stojąc ciągle przed nim.
- Robisz wszystko, żeby mnie zdekoncentrować, co, maleńka? - zapytał, kiedy oddał pierwszy strzał. - Podoba mi się to... O, tak, słońce, nie przestawaj...
I tak nie koncentrował się na strzelaniu, no bo na czym tu się koncentrować, skoro miał zawiązane oczy i nic nie widział? To był czysty traf, ktoś ma farta, albo nie. Strzelał na oślep, uważając tylko na to, żeby Squint nie oberwała. Mruczał coś pod nosem, starając się skupić przede wszystkim na odczuwaniu jej dotyku. Kiedy wystrzelał cały magazynek, zdjął opaskę.
3
1
poza tarczę
2
2
poza tarczę
5
2
3
5
1


Teraz przyszła kolej na Squint. Zaczęła strzelać z zawiązanymi oczami, a on... nie pozostawał jej dłużny. Zaszedł ją od tyłu, ukucnął i zaczął jeździć palcem po jej udzie od wewnętrznej strony, od kolana, kawałek po kawałku zbliżając się coraz wyżej i wyżej... I tak jak ona wcześniej, zatrzymał się tuż przed najbardziej wrażliwym punktem, kiedy przestała oddawać strzały.
- No to... - zaczął liczyć wyniki. - Mój wynik to 24, a twój 20...

Usiadł, rozwalając się na ławce pod ścianą czując się jak zwycięzca na tej loterii. Klepnął miejsce obok siebie sugerując, by Penny usiadła koło niego.
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

- Runda druga! - oznajmił.
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-08-13, 23:23

– Ach... O mały włos, no... – udała lekki zawód i podstawiła głowę do zawiązania opaski
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Ciekawe, co ja wymyślę, jak zaraz ciępokonam, hm? – szepnęła mu w twarz z lisim uśmiechem, gdy po omacku brała od niego pistolet i dawała się ustawić twrzą do tarczy (wszak opaskęi tak jużmiała na oczach).
Druga runda – proszę bardzo.
Przyjęła postawę i zaczęła strzelać oczekując jego unfair play rozpraszania, i jednocześnie skupiając się na celności:
Sporo poza tarczą.
6
1
7
8
tuż za tarczą
poza tarczą
poza tarczą
poza tarczą
4

– No i jak mi... – zaczęła i przerwała, licząc punkty z pewnym zawodem wobec drugiej połowy strzałów, osłodzonej radością z pierwszej: – No, mogło byćlepiej, ale mam dwadzieścia osiem i ciekawe, czy mnie teraz pokonasz! Ha! Dawaj łeb! – szturchnęła go otwartą dłonią w ramię, poganiając do kontynuacji zabawy z opaską gotową do zawiązania jego oczu.
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-08-13, 23:46

Jeśli już zaczęli grać w taki sposób, musieli kontynuować grę zgodnie z takimi zasadami. Tym razem to Squint zaczynała, Clarence zatem postanowił przeszkodzić jej w tym kontynuując to, co zaczął wcześniej. Istotnie, nie mogło być jej łatwo strzelać, kiedy miała jego rękę pod spódnicą, dotykającą jej w rozkroku. Kolejne etapy musiały być coraz trudniejsze, tak to już działało, trudno...
- Nieźle... Coraz lepiej, malutka - powiedział, zdejmując jej opaskę z oczu i klepiąc w tyłek. Teraz nadeszła jego kolej. Cokolwiek Squint nie robiła, znów skupił się przede wszystkim na tym, żeby strzelać możliwie jak najwyżej.

2
poza tarczą
2
1
3
poza tarczą
3
poza tarczą
5
4

- I jest - zerknął na tarcze, aby sprawdzić swój wynik. - Dwadzieścia! Twoje szczęście, słońce... Następnym razem będziesz miała mniej farta... - ale tak naprawdę to cieszył się z tego, że wypadło to akurat tak. Ciekawe co ta teksanka wymyśli...
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-08-14, 00:31

Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

– No i proszę! – klasnęła na koniec w dłonie. – Mistrz spluwy, nauczyciel strzelectwa – i jaki słaaaby wyyynik...
Zaśmiała się uroczo po czym w jednej chwili spoważniała. Jej twarz mówiła, że coś jej w ramach nagrody chodzi po głowie...
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
  
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-08-14, 14:40

Uśmiechnął się tylko na jej uwagi, po czym usiadł tam, gdzie mu wskazała. Zamknął oczy, tak jak kazała i pozwolił poprowadzić rękę do jej twarzy. Wysłuchał reguł jej gry, a mina mu poważniała. A więc o to jej chodziło. No dobrze. Niech próbuje.

Jeden. Teraz już w ogóle mina mu zrzedła. W ogóle nie tego się spodziewał. Minęła chwila, zanim to do niego dotarło. Kiedy Penny go uderzyła, zrozumiał już o co chodziło. Dobrze, będzie z nią szczery, jeśli tak bardzo jej zależy. Więc tym razem, zgodnie z prawdą, nie zareagował w ogóle.
Dwa. To było zdanie, któremu sam nie potrafił zaprzeczyć ani go potwierdzić. Czy obwiniał o to kogokolwiek? Chyba nie powinien, bo to w końcu on zwoził pieniądze do domu, nikt mu nie kazał. Ale nie mogli zaprzeczyć, że dzięki niemu byli szczęśliwsi, na więcej ich było stać... Znów nie zareagował.
Trzy. Czy zastanawiał się nad tym, czy ktoś ma go skrzywdzić? Nie. On po prostu wiedział, że tylko i wyłącznie mając ludzi pod sobą, którzy będą go słuchać cokolwiek znaczy. Jeśli już się czegoś bał, to tylko tego, że wszyscy nagle go opuszczą. Przed tym chciał się uchronić. Więc zgodnie z instrukcjami Penny, ty razem jej oddał. Ale nie za mocno. Przynajmniej próbował, bo mógł wycelować w zupełnie niespodziewane miejsce.
Cztery. Czy on kogokolwiek kocha? To jest pytanie... Na pewno kochał. Kochał swoje siostry, to bez wątpienia. Ale czy skoro ich już nie ma on ma jeszcze jakiekolwiek uczucia, jakie żywi do ludzi? A może właśnie tak... Minęło trochę czasu, Squint prawie już przeszła do następnego pytania, kiedy postanowił, że jednak... trześnie ją w twarz.
Pięć. Co mu się w zasadzie podobało w Penny? Nigdy nie był wobec niej nieszczery w tym względzie. Zresztą czym się różnił jej sposób bycia od tego kim naprawdę jest? Ale mimo wszystko wiedział, że tak naprawdę to on sam powinien sobie odpowiedzieć na to pytanie. Przecież on ma dziesiątki panienek na jedno swoje kiwnięcie palcem. Więc co tak naprawdę było w Penny, co go do niej przyciągało? Chyba... chyba to, że zobaczył w jej nieugiętości i determinacji materiał na swoją partnerkę, z którą mógłby prowadzić swój interes i z którą nawet na krzesło elektryczne byłoby pójść przyjemnie. Nie miał więc wyjścia. Oddał jej, i to nie celując w twarz. Zgiął palce w połowie nie chcąc uderzyć jej pięścią, po czym wcisnął jej szybkim ruchem swoją pięść w brzuch. Miało być mocniej, no to jest!
Sześć. To było aż dziwne, że Squint zadała takie pytanie po jego reakcji na poprzednie. Tym razem się już nie zastanawiał, tylko ułożył dłoń pod takim kątem, aby móc najbardziej jej utwardzonym fragmentem - dolną częścią nadgarstka, uderzyć ją prosto w boczną szczękę. Zrobił to tak mocno, że Squint spadła z krzesła.
Siedem. Trudno było ukrywać, że była to prawda. Zresztą czas przed jej następnym ciosem w całości zajęło mu zastanawianie się nad tym, więc...
Osiem. To chyba oczywiste, nie? Tylko się uśmiechnął, ale jej nie oddał.
Dziewięć. Nie oddał. Za to jej odpowiedział: Jesteś. Jesteś kurwa pierdolnięta. I bądź kurwa pierdolnięta przez resztę życia...
Dziesięć. A co niby mogło się stać? Zaryzykować życie? A co to życie było warte? Śmierci się nie bał. Upokorzenia, upodlenia, tego że mógłby być nikim - tak. Ale śmierci? Przecież kurwa każdego to czeka! No okej, może i chciał jeszcze trochę pożyć, ale nie dbał o życie aż tak bardzo, żeby go nie ryzykować. Nie oddał jej więc.

Najwidoczniej skończyła. Otworzył oczy i wstał. Ta akcja wprowadziła go w dziwny nastrój. Chyba nigdy czegoś podobnego nie odczuwał. Był zły, ale jednocześnie nie chciał teraz robić nic. Po prostu... nic. Więc bez słowa nabił kolejny magazynek i przygotował się do strzału.
- No chodź, załóż mi tę jebaną maskę! - zawołał Squint, a kiedy już to zrobiła, starając się nie uważać zupełnie na nic, wystrzelał cały magazynek z taką prędkością, jakby miał w ręku pistolet maszynowy. Zerwał szybko opaskę z oczu. Różnice nie mogły być duże, ponieważ strzelał cały czas w jednej płaszczyźnie, do tego łamiąc nieco przekazane wcześniej Squint zasady, bo przybrał zupełnie inną pozycję: strzelał jedną ręką, ustawiając się w pozycji bocznej.
3
6
2
5
6
3
4
2
7
1

- Trzydzieści osiem... Dasz temu radę, mała? - spojrzał na nią i uniósł brwi z lekkim uśmiechem. Tak, teraz starał się już naprawdę pokazać pełnię swoich możliwości...
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-08-14, 15:25

Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---


– Okej... – westchnęła otwierając oczy i powstając. Łokieć bolał, rosnący siniak, rozprzestrzeniający się powoli na prawą stronę prawego oka – jeszcze bardziej. Nie pomoże to w celowaniu – a dodatowo w tej serii Clarence naprawdę dał czadu...
Patrzyła na to, robiąc dobrąminę do konfundującej wizji porażki. Wszystkie trafione, trzydzieści osiem... Czy da temu radę?
– Z palcem ww...iesz gdzie. No? – pogonila go, żeby jej zawiązał chustkę na oczach, ani słowem sięnie odezwała ani żeby go uprzedzić o bolącym miejscu, ani kiedy je naruszał podczas zawiązywania. Chustka na oczach przebiegała dokladnie przez to miejsce i ból, który pulsując mógłby jużpowoli słabnąć, w tej sytuacji bynajmniej tego nie robił...
Świetne warunki do strzelania, naprawdę...

poza tarczę
poza tarczę...
4
poza tarczę
poza tarczę
tużpoza tarczą
tak samo
mega poza tarczą
1
poza tarczą.


Zdjęła opaskę i zdębiała...
– Ja pierdolę... Ale miazga – pokręciła głową nad dramatem tego, co pokazywała tarcza (i jej okolica). Jakkolwiek świadomość, że teraz on będzie wyznaczał zadanie (i że może nawet chciećsię w tej zabawie (?) zemścić jakośza jej poprzedni pomysł) była przyjemna, tak jużwynik jej strzałów – nie.
– No dobra. Spierdoliłam tę serię, Ron. Jestem – odłożyła pistolet, rozłożyła ramiona, marszcząc brwi (mimo delikatnego uśmiechu) z powodu bólu w prawej skroni - cała na twoje zwycięskie życzenie...
  
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-08-14, 15:47

- Jesteś gotowa? - zapytał tajemniczym głosem i uniósł powieki. Zaczął krążyć dookoła niej i nie spuszczać z niej wzroku, niczym niedźwiedź polujący na swoją ofiarę i krążący wokół niej chcąc w ten sposób wyczuć odpowiedni moment do tego, żeby się na nią rzucić. Trzymał w ręku swój strzelnicowy pistolet i obracał go pomiędzy palcami. Chodził bardzo wolno i mówił cały czas, żeby wywołać w niej napięcie.
- Jesteś cała dla mnie? I zrobisz wszystko czego od ciebie zażądam? Wykonasz każde moje polecenie? - mówił przyciszonym głosem, aż w końcu zaszedł ją od tyłu i położył ręce na jej brzuchu, przyciskając ją do siebie i przystawiając usta do jej ucha. Kiedy już to zrobił, liznął ją tam i wyszeptał:
- W takim razie... Racz na tę akcję ubrać się jakoś tak, żeby na miejscu nie wzięli cię za jakąś pierdoloną kurwę - zarechotał i odsunął się od niej. Podał jej nabity pistolet i dodał:
- Teraz ty zaczynasz!
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-08-14, 16:00

Nie da sięukryć, że zrobił ją w bambuko. Sprawił, że oczekiwała nie wiadomo jakiego życzenia, a dostała...
– Yyyy... no ale – wypchnęła hauścik powietrza w autoironicznym śmiechu, unosząc brwi. – Ale... Okej. – Oparła się o ścianę, skrzyżowała ręce na piersiach, uśmiech i lekkie zmarszczenie brwi dopełniało komunikatu: – Zabrzmiało to, jakbyś chodził ze mną na akcje od stu lat i za każdym razem męczył się z moim strojem. To raz. Dwa: gdzie ja się, kurwa, niby tak ubrałam? Może w tamtym domu wczoraj... czy przedwczoraj to było?... A to akurat była w ogóle twoja sprawka! W każdym razie: nie wiem, o co ci chodzi, ale jeśli mam siępo prostu ubraćinaczej, niż zwykle, to – okej, czegoś poszukam. – Pokręcila głową, prychnęła znów i znów pokręciła głową. – Mam nadzieję, że to nie znacyz, że zaczyna ci brakować pomysłów na zadania. To był w końcu twój pomysł, nie? – dziabnęła go wzrokiem, biorąc pistolet, skoro teraz jej kolej, podstawiła znów głowę, i znów, lekko posykując, marszczyła się, kiedy opaska zaciskała się równieżna pulsującym, lekko opuchniętym siniaku na czubku kości łuku brwiowego.
No dobra: jedziemy.

6
poza tarczą
4
10
1
w brzeg tarczy
6
w brzeg tarczy
2
poza tarczę


– Łeee... dwadzieścia dziewięć? – sapnęła, zdejmując ostrożnie opaskę. – Staćmnie na więcej. Ale teraz musisz się postarć, bo widzisz, jakieniefajne zadania wymyślam, kiedy zwyciężam...
  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

POGODA