Władze Nowego Jorku zmusiły nas do zamawiania ciasteczek do każdej kawy. Czym są pliki cookies i do czego je wykorzystujemy, znajdziesz tutaj!
AKCEPTUJĘ


Poprzedni temat «» Następny temat
#3
Autor Wiadomość
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-08-09, 21:39

/z klubu/

Clarence nic już więcej nie mówił, potrzebował za to trochę czasu, żeby się uspokoić. Chico odwiózł ich z powrotem do mieszkania, podobnie jak poprzednio.
- Jutro na miejscu, hombrecito! - pożegnał go Clarence i wyszedł z samochodu pomagając Penny, jeśli była taka potrzeba. Kiedy wszedł do środka, walnął się na fotel, rozpiął koszulę i utkwił wzrok w suficie. Zaczął gorączkowo zastanawiać się nad tym, co ma się wydarzyć jutro.
- Nie jesteś głodna? - spytał Squint, chyba przede wszystkim po to, żeby przerwać tę tajemniczą ciszę.
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-08-09, 22:04

Penny z kolei przez całą drogę kazała sobie puszczać głośno muzykę i jeśli znała piosenkę – śpiewała razem z wykonawcą, poruszając się dość intensywnie na tylnym siedzeniu, robiąc Chico chórki do ucha i sadząc co jakiś czas perkusję typu "Dwww tf cssss, czdwww tf bmmm" – a jeśłi nie znała, to tylko tańczyła, na ile pozycja siedząca pozwalała. To znów popadała w kilkuminutowy stupor, przylepiała twarz do szyby, językiem probując rysować na niej jakieś kształty i litery, by zaraz znów poderwać się na dźwięk nowego utworu lub zażyczyć sobie kategorycznie zmiany płyty czy stacji.
No – dość ich musiała tym zmęczyć, ale też zmęczyła i siebie, więc kiedy Carence faktycznie pomógł jej wysiąść – od razu uwiesiła mu się na ramieniu, zakładając najwyraźniej, że do odwołania to on będzie za nią używał mięśni motorycznych.
– Srutro na srejscu, homresritoooo! – przedrzeźniła Clarence'a, próbując chyba przy tym wpakować mu się na plecy, bez względu na to, czy nie zaczął już iść przed siebie. Zaczęła nawet przebąkiwać coś o konieczności wzięcia jej na barana, ale akurat pojawiło się wejście do budynku, więc dała spokój, zalewając tę propozycję chichotami na zmianę z niemym rechotem na wydechu.

– Głodna... – powtórzyła za nim jużw mieszkaniu, osuwając się plecami po ścianie, aż wylądowała w dość dziwnym, pełnym napiętych mięśni i wystających kolan przykucu. – Wiele moich ust jest głodnych – zaczęła, zaczesując sobie włosy na twarz i chyba próbując upleść z nich jakieś warkoczyki – ale akurat nie te górne. Wiesz – te z zębami.
Warkoczyki kompletnie się nie udały, odrzuciła więc włosy na kark szybkim ruchem głowy – i w ten sposób grzmotnęła się potylicą w ścianę, aż zadudniło.
Uderzenie odbiło ją do przodu, przed upadkiem uratowało ją podparcie obiema dłońmi, soczyste przekleństwo przeszło w kretyński chichot, kiedy już jako tako kontrolując kończyny opadała na bok, i w tej niemal embrionalnej pozycji rechotała, aż zupełnie nagle przestała.

Cisza.
Tylko jej oddech.
– Czy jutro będą trupy? – zapytała spomiędzy włosów, nie zmieniając pozycji. – Czy my teżmożemy zdechnąć? – podniosła się na łokciu, odagrnęła zasłone pozlepianych kosmyków z połowy twarzy – Będą pościgi? Gliny? Rzyganie adrenaliną? Kim ty jesteś, Ron? I kim ja jestem? Co? – powróciła pod ścianę, gdzie oparła łokcie o zgięte i lekko rozchylone kolana, zupełnie niepomna tego, co można by zobaczyć, zerkając na nią na wprost i lekko w dół. – Bo ja nie wiem. Nie wiem, kurwa, kim w sumie jestem. Czy to jest normalne? Hm? Czy jednak kurwa jest to jakiś problem?
Zmiana tematu była totalna, ale po jej tonie można było sądzć, że pytanie o pościgi i o swoją tożsamość to zgoła sąsiadjące zagadnienia. Mówiła coraz wolniej i mniej wyraźnie, nadrabiała odruchowo gestami, ale i te powoli stawały się jakieślejące i nieokreślone. Szur – jedna noga wyprostowana, pozbawiony podparcia łokcia korpus wygiął się jej w tę stronę, zaraz się wyprostowała – i osunęła plecami po ścianie tak, że teraz leżała po prostu, wtulona bokiem w złączenie ściany z podłogą. – Khurewsko... ale to khurrrrewsko... chce mi się pić...
  
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-08-09, 23:11

- Bardzo głodne? - zapytał, siląc się na zalotny ton, choć jak na ten moment popadł w stan apatii. Nie chciało mu się choćby ruszyć z tego fotela, nawet mruganie zdawało się dla niego wielkim wysiłkiem.
- Wszystko się okaże, Squint... - odpowiedział jej teatralnym szeptem. - Może i będą, może nie... Ale ktoś lub coś na pewno na tym ucierpi. Taka robota, maleńka. Chodźmy już lepiej spać, bo zanim pojedziemy, muszę cię jeszcze przeszkolić...
Wstał z dość sporym wysiłkiem, pociągnął kilka zdrowych łyków z leżącej na szafce butelki wody, po czym rzucił ją Squint i walnął się na łóżko.
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-08-09, 23:50

Squint odpływała, zaczynał się zjazd. Wodę, którą jej rzucił, wypiła w całości i natychmiast, potykając się, ruszyła do łazienki.
Tak, ten wieczór jużsię kończył. Po powrocie do pokoju otworzyła lodówkę, pohałasowała trochę produktami po pustawych półkach, poszła na balkon zapalić, potem wykąpaćsię (przy czym przysnęła) a następnie zjechała do pokoju, gdzie rozebrała się do naga i walnęła bez przytomności na łóżko obok Clarence'a. Za parę godzin zaczynał się dzień, który zapowiadał sięostro, organizm sam wygospodarował sobie te kilka godzin i nie było rady.
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-08-10, 16:43

Usnął po zaledwie kilku sekundach i równie nagle i niespodziewanie się obudził. W pierwszej chwili czuł się tak, jakby miał we krwi ze dwa promile. Nie miał nawet siły otworzyć oczu. Kiedy to zrobił i spojrzał na zegarek na swoim ręku, wskazywał on godzinę 6:11. Penny leżała koło niego, zwrócił więc głowę w jej kierunku, ale za moment znów zamknął oczy nie mając siły trzymać ich otwartych, bo w tym momencie utrzymywanie powiek u góry wymagało mniej więcej tyle wysiłku, co podrzut sztangą z zawieszonym na niej dwustu-kilowym ciężarem. Wyciągnął jednak rękę ku niej, robiąc przy tym coś na kształt niedbałego objęcia jej ramieniem. Chyba jeszcze spała, a w każdym razie nie dawała po sobie poznać, że jest inaczej. Leżał tak ułożony z zamkniętymi oczami jeszcze przez ponad godzinę, znajdując się w stanie lekkiego półsnu, w którym był wszystkiego świadomy. Nic wielkiego jednak się nie wydarzyło. Dłużej niż godzinę nie wytrzymał, bo jego żołądek drastycznie domagał się pokarmu. W końcu więc zmusił się do wstania, chwycił za laptopa i zamówił pizzę XXL, tak żeby mogli zjeść razem ze Squint. Udał się do łazienki i umył głowę, a chwilę później dostarczyli jedzenie. Położył pudełko z pizzą na szafce i zaczął jeść na stojąco.
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-08-11, 06:43

Na dotknięcie Clarence'owego ramienia Penny w głębokim śnie zareagowała jedynie przekręceniem głowy – i spała dalej, zanurzona we śnie do dna.
Ani o 6:11, ani kiedy zamawiana była pizza, nie wynurzała się jeszcze z tego swojego oceanicznego niebytu. Dopiero kiedy w pokoju pojawiła się pizza – być może jej zapach dotarł do jakichś zmysłów i Penny otworzyła jedno oko.
– Jeeeeezu... – jęknęła, ni to boleśnie, ni to rozkosznie, otwierając zaraz oko numer dwa. – Ten zapach zabija... Znaczy... chyba w dobrym sensie...
Siadła na łóżku, kompletnie rozczochrana, półprzytomna, z podkrążonymi oczyma i jakąś szarością na twarzy, jeszcze miejscami odrobinę opuchniętej po pomelanżowym trupim śnie, ale już niebawem, po wizycie w łazience i porannej toalecie – wyraźnie lekko schudniętej.

Jak Clarence chciał stać przy jedzeniu – proszę bardzo. Penny sobie usiadła i tak, popatrując czasem z dołu na mężczyznę, z którym tak dziwnie złączył ją los, nago wcinała kolejne trójkąciki pizzy metodycznie i systemowo, przerywając to tylko komunikacyjnymi uśmiechami – aż zapchała dziurę wypaloną wczorajszym wieczorem i nocą, i jako tako odżyła.
Po wepchnięciu w siebie swojej części wstała i zaczęła otwierać szafki w kuchni.
– Ej nie mów mi, że nie masz kawy... – rzuciła bez odwracania się i jeśli się dało, zrobiła kawę, a jeśłi nie, to nie – i tak celem była toaleta.

Wróciła z niej już zreanimowana, umalowana oraz odziana w coś, co wydobyła już ze swej własnej walizki, przywleczonej tu niedawno do Clarence'owego mieszkanka w ramach wprowadzania się.
– No dobra – obwieściła, biorąc z oparcia kanapy paczkę papierosów i wtykając sobie jednego do ust – Czyli dziś jest dzień z rozpierduchą, o ile... – cyknęła zapalniczką – ...pamiętam. Tak? Jakieś instrukcje? Co mam konkretnie robić? – zapytała, pomagając sobie gestem wolnej dłoni i poruszeniem głowy. Siedziała na brzegu kanapy, patrzyła to na CLarence'a, to przez uchylone drzwi balkonowe jakoś na widoczny kawałek nieba.
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-08-11, 21:10

- Coś tam jest, na górze, jeśli lubisz fusiastą - odpowiedział na jej pytanie o kawę, cały czas zajadając się pizzą. Kiedy Penny poszła się ubierać, on sam włożył na siebie strój bardzo podobny do tego, który nosił zazwyczaj. Po jakimś czasie oboje byli już gotowi do wyjścia, choć Clarence na widok Squint zrobił wielkie oczy i rozdziawił usta.
- Ciekawie wyglądasz, Squint... - wykrztusił w końcu z siebie. Ale trudno, to nie był pokaz mody. Czas zabierać się do roboty. - Mamy jeszcze dużo czasu, o tej porze instytucje tego typu nie działają. Spotkamy się w Queens z Chico i Luisem dopiero wieczorem. Co powiesz na wycieczkę na strzelnicę?
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-08-11, 22:17

Kawa z papierosem musiała być (nie wiadomo czemu). Natomiast niepomierny szok, jaki objawił Ron na widok jej dzisiejszego stroju ją samą wprawił w osłupienie.
– Pfff!– prychnęła kpiąco, ale marszcząc brwi. – Co w tym wyjątkowego? – podeszła do lustra, żeby sprawdzić, czy coś nie uległo jakiejś śmiesznej awarii...
No – nie. Po prostu bluzka, mini i dużo taniej biżuterii. Przecież niemal zawsze się tak ubierała. No – może z pominięciem tych bodaj... sześciu naszyjników. Okej, dość przyciężkawych. I – okej: dość głośno pobrzękujących, jeśliby sięmiało okazać, że przyjdzie się skradać i nie zdradzić ani cyknięciem stawu. – ...żeż kurwa, no... – zniecierpliwiła sięnieco na pokaz i zdjąwszy – odezuciła na bok jeden z tych najobfitszych i przy okazji, dość przypadkiem (bo się zaczepił) jeden cieńszy.
No i o co tyle zdziwienia? – pytało jej spojrzenie, keidy rozłożonymi rękoma udowadniała, że teraz to już jest mega-ekstra.
– Strzelnica może być – zgodziła się, schodząc z Clarence'em na dół. Tużprzed drzwiami wzięła go za rękę, a tuż po wyjściu na dwór – usłyszeli za swoimi plecami głos dobrze wyksztalconego, ale starego mężczyzny:
– A właśnie! A właśnie! Skargę już złożyłem! Na hałasy w nocy! Nie tej, to poprzednich nocy – spać się nie dało! Spać sięnie dało! To sięnie godzi! –Penny odwróciła się i tużpod schodkami powadzącymi już na chodnik ujrzała starszego jegomościa, ze stroju sądząc – emerytowany nauczyciel łaciny, wdowiec – wszystko miał podniszczone, ale w jakiś sposób zadbane, wyprane i pocerowane, na głowie kapelusz, na zgiętym grzbiecie marynarka, sweter w serek i spłowiałą, ale wyprasowanąkoszulę. Gestykulował laseczką, drugą dłonią podpierając się o kolumienkę na dole schodów. – I jakie towarzystwo! – dodał z obrzydzeniem, obrzucając zniesmaczonym spojrzeniem Penny i kręcąc głową. – Jakie towarzystwo, doprawdy...
I tak pomstując nie bez racji pewnie, oddalił się.
– No dobra – sapnęła Squint, odwracając się do Padróna. – Tylko musisz mnie nauczyć wszystkiego podczas tego jednego pobytu na strzelnicy. Chyba, że oszaleję na punkcie strzelania. To wtedy będę przyjeżdżać regularnie.
I tak paplając podążała za Clarence'em, poprawiając jeszcze nieustannie-plączące-się naszyjniki, nie wiadomo, czy dumna, czy zasmucona po krytycznej ocenie jej konduity przez wymizerowanego emeryta. Chyab coś ją w tym temacie zaczęło lekko dręczyć – zmarszczone miała brwi, z opóźnieniem nagażowała się w odpowiedzi.
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-08-11, 22:42

Wyszli z mieszkania. Clarence nie miał nic przeciwko temu, żeby Penny pociągnęła go za rękę do wyjścia, poczuł się wtedy jakby znowu... ehh, nieważne. Nawet jeżeli coś w tej chwili sobie pomyślał, natychmiast wyrzucił tę myśl ze swojej głowy. W końcu dotarli do wyjścia z bloku, gdzie na placu powitał ich niezbyt rozgarnięty starzec. Clarence patrzył na niego z lekkim uśmieszkiem, dając mu w ten sposób do zrozumienia: wal się na ryj, stary dziadu, dla mnie jesteś czubkiem, ale widział po Penny, że była nieco zmieszana.
- Spoko, dowiem się gdzie mieszka - powiedział do niej, kiedy znaleźli się na parkingu i zaczął rozglądać się za samochodem. - To który bierzemy dzisiaj? Przynajmniej na dobry początek...
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-08-11, 23:36

– "Dowiesz się, gdzie mieszka"? – Penny podniosła na niego wzrok, zwalniając kroku. – I co: strzelisz mu w kolano, żeby pamiętał, że z nami się nie zadziera?
W jej głosie i minie była swoista mieszanka zaskoczenia, zawodu i niedowierzania.
– Ron... czekaj. – Zatrzymała się sama, podświadomie oczekując, że i on na moment stanie. Rozglądał się za samochodem, ale ona chwilowo chyba miała gdzieś liczbę koni mechanicznych i przyśpieszenie do setki. – Czekaj, kurwa. Jak... – pokręcila głową – Nie miałeś kurwa ojca, czy jak? Nie mówię, że codziennie będziemy robić obchód i odwiedzać staruszków w dzielnicy z ciasteczkami i pierdolonym dobrym słowem, ale... co w sumie chciałbyś zrobić, jak się kurwa "dowiesz, gdzie mieszka"? Co?
Nie mogła mu nie dać czasu na odpowiedź – w końcu nie będą tak stali pół dnia, Clarence zresztą mógł byćw sumie zaskoczony jej reakcją – czy ją rozumiał, czy też nie.
– Kuuurwa, no... – bąknęła jeszcze pod nosem, już wzrokiem towarzysząc jego spojrzeniu, przeczesującemu ofertę parkingu. – Weźmy ten – pokazała głową w kierunku, gdzie można było ewentualnie zdecydować się na jakąś dobrze wyglądającą czarną brykę, i nie czekając na Clarence'a ruszyła w tamtym kierunku.
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-08-12, 00:32

Clarence zatrzymał się i na jej pytanie wzruszył ramionami.
- A nie wystarczy mu nasrać na wycieraczkę czy coś? Chociaż w sumie... Wtedy mógłby zacząć jeszcze bardziej szkodzić - zaczął się rozglądać dookoła i kopnął jakiś kamień leżący na ziemi. - No tak się kurwa składa, że właściwie nie miałem...

Podszedł do wskazanego przez Squint samochodu. Było mu to dziś w zasadzie obojętne którym pojadą. Nadal znajdował się w stanie kompletnej apatii, nie mając chęci na kompletnie nic. Raczej bez przeszkód otworzył zamek, uruchomił silnik i podjechał po Penny.
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-08-12, 02:12

Prychnęła, kiedy wrzucił tekst i odszedł po wóz. Z trzymanej w dłoni paczki wyjęła papierosa, zapaliła, a potem ciasno objęła się ramionami na wysokości pach. Patrzyła w ziemię, pociągnąwszy dwa razy papierosa, zanim wsiadła do samochodu, gdzie po pierwszym zaciągnięciu się strzepnęła popiół pod nogi.
– Żadna wyjątkowość – bąknęła pod nosem, kiedy ruszyli – miałeś czy nie miałeś. Ale czasem mam wrażenie, że ty kurwa nie... – spojrzała za okno, zaciągnęła się – nie wiesz, co jest kurwa do zrobienia. Jaki masz plan? Hm? – odwróciła się do niego z poważną miną. – W sensie: na życie. Masz – nie? – jakiś plan, co? – Glany powędrowały na półeczkę przed siedzeniem pasażera, Squint osunęła się lekko w fotelu. – Jesteś gangsterem... Okej. Ale nie urodziłeś się, jako gangster. Dorobiłeś się, masz klub, dragi, kolesi ze spluwami na zawołanie, laskę do pobujania się po mieście i czarodziejską spinkę do włosów i zamków. I co, Padrón? Dokądś do zmierza, czy to twoja ostatnia stacja? Na której z nudów i... kurwa... z braku pomysłów chcesz się mścić na staruszku że ci zwraca uwagę? Pieprzyć go – jasne, że mamy w dupie, co mu przeszkadza w nocy, możemy się zachowywać osiem razy głośniej, jak zechcemy, jasne. – Zasysany papieros zasyczał. – Jasne, kurwa.
Wyglądało, jakby chciała dalej tak nawijać, a jednocześnie jakby stwierdziła, że nie warto. Znów popiół opadł na wycieraczkę pod stopami.
– Fffak... – szepnęła do siebie.
Miasto uciekało za oknami jadącego dość spokojnie samochodu. Światła, skrzyżowania, korki, rowerzyści. Przejścia dla pieszych, przedszkolaki, ćpun z wychudłym psiakiem na sznurku, listonosz, całująca się para. Parki, alejki, estakady, kamienice. Czyj to świat?
– Pieprzyć to.
Czyja to opowieść? Bo czasem miała wrażenie, że nie jej; jeszcze nie jej – miejmy nadzieję. Ale przecież i tak była bezdomną uciekinierką. Choćby wypiła dwa litry wódki i dziabnęła działkę heroiny, nie uda jej się sobie wmówić, że jest łódką sprawnie nawigującą pod mądrymi dłońmi. Raczej kołysała się w bezimiennej zatoczce wielkości wanny, nazywając bąbelki na wodzie wielkim połowem, a ptasie gówienko zwiastunem wyczekiwanego stałego lądu, nabieającą wody przy każdym szturchnięciu wiatru w trzcinach. Taki teraz miała nastrój – i, co ciekawe, trochę sprowokował go Clarence swoją reakcją na staruszka, ale tak naprawdę to był bez winy; tylko popchnął walącą się wieżyczkę. Penny "Squint" Harroughs... Albo trzymał ją jeszcze pometamfetaminowy zjazd, albo akurat z innych powodów zaatakowała ją Pierdolona Głębsza Refleksja.
Jeśli to drugie – tu już powoli znikało..
– Pieprzyć to, Ron. Nauczysz mnie strzelać... – odwróciła się do niego ze zmęczonym lekko, ale po swojemu urwisowskim uśmieszkiem. – A dasz mi też spluwę? Na przykład na dzisiejszą akcję?
  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

POGODA