Władze Nowego Jorku zmusiły nas do zamawiania ciasteczek do każdej kawy. Czym są pliki cookies i do czego je wykorzystujemy, znajdziesz tutaj!
AKCEPTUJĘ


Poprzedni temat «» Następny temat
Icon Parking System
Autor Wiadomość
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-07-28, 03:21

Dała się unieść jak manekin, trochę sztywny, ale i bezwładny. Nie pomagała w tym, nie przeszkadzała. Nie chciało jej się już mówić, więc tylko wzrokiem wskazała na leżącą przy krześle swoją kurtkę. Kurtka to jedno, ale był w niej też telefon. I papierosy.

Starała sięnie patrzeć wokół siebie i w zasadzie wstrzymywała oddech, kiedy niósł ją przez korytarze. Odetchnęła dopiero, kiedy jej twarz owiał podmuch powietrza na zewnątrz.

Na ławce osunęła sięnajpierw, krzywiąc się płaczliwie z bólu, ale przytrzymała dłonią opartą o siedzisko i usztywiła, wbrew sobie panując nad mięśniami.
Nie będzie już płakania.
Siedziała najpierw nieruchomo, ze wzrokiem wbitym w krawężnik naprzeciwko, a potem (jeśli Clarence zabrał z gabinetu prezesa jej kurtkę, a w niej telefon i papierosy) – wyciągnęła paczkę i zapaliła, zaciągając się spokojnie i długo, po czym jakby zapomniała o paleniu. Papieros tlił się w nieruchomej dłoni, opartej o siedzisko ławki. Clarence odszedł, a kiedy wrócił z kijem baseballowym i pytaniem, spojrzała na niego, po raz pierwszy trochę przytomniej, przy czym wstrząsnął nią lekko dreszcz – wygasający impuls neurologicznej pamięci po niedawnej traumie.
Patrzyła chwilkę bez słów, wreszcie pokręciła głową: nie.
I odwróciła się z powrotem. Być może w budynku panuje teraz gwałtowne poszukiwanie sprawców napaści. Być może dzwonią telefony. Być może zaraz będą tu psy. Być może nigdy nie będzie miała dzieci. Być może ktoś ich zaraz tu powystrzela. Być może nie będzie już potrafiła dotknąć mężczyzny. Umysł tragizował posępnie, próbując wrócić do ciała. Ciało drżało. Dusza milczała.
– Jedźmy już.
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-07-28, 10:04

Zrozumiał. Nie namawiał jej dłużej. Po prostu myślał, że Squint chciałaby się na nim odegrać. Nie. Chciała jak najszybciej opuścić to miejsce. Podszedł więc sam do samochodu Jacksona i porządnie go obił. Miał już pomysł. Pomysł jak się na nim zemścić. Już wydał polecenie zabrania go do bazy. Bazy, czyli jego klubu, tam gdzie z pewnością był Luis. Chciał, żeby ten skurwiel oddał oko za oko. I tak też się stanie. Ale trochę inaczej niż planował początkowo.
- Zabierzcie tego chuja do bazy i oddajcie Luisowi, niech się nim zajmie w szóstce - wydał polecenie Chico i El Padrino, którzy skwapliwie wsadzili go do samochodu i odjechali. Clarence zaś wypatrzył inny samochód, którego zamek za moment rozmontował. Podszedł do Squint i wyciągnął rękę w jej kierunku.
- Chodź, jedziemy stąd - powiedział cicho. - Chcesz jechać do mnie, czy jest jakieś inne miejsce? - pamiętał o jej prośbie związanej z wyprawą po bagaż, ale nie wiedział, czy w tym momencie nie chce czegoś innego.
 
 
Penny Harroughs


bronx


20

melanże, wieczorowy college, prace dorywcze, busking

No... jest ktoś.

Penny
Harroughs










mam 168 cm wzrostu

status gry: Can take everything
no fucking motto.
Wysłany: 2019-07-28, 13:01

Wciąż siedziała trochę jak manekin, ale przynajmniej paliła papierosa, więc poruszała się.
Na pytanie Padróna podniosła wzrok.
- Do ciebie - odparła tonem oczywistości, dodając: - No a przedtem po ten bagaż, nie?

Poza tym nie miała żadnych planów. Po drodze do przechowalni wracała stopniowo gotowość do życia i zdolność racjonalnego rozumowania.
Milczała wciąż, patrząc przez okno, zastanawiając się czy konieczna jest wizyta u lekarza. Chyba nie.
Nieważne.

Jeśli los nie miał w planach dalszych przygód - w okolicach godziny 15.00 była gotowa do powrotu, razem ze swoją tanią walizką w niemodnym dizajnie oraz z gitarą miękkim futerał.
W drodze z przechowalni też milczała ale widać było,m że istnieje już po tej stronie rzeczywistości.

Na jakimś bliskim chyba domowi Clarence'a skrzyżowaniu zapaliła papierosa.
- Nie wiem czy jeszcze mnie chcesz - zaczęła twardym bezdusznym głosem - ale ja cie nie chcę, jeśli mialbys się nade mną uzalac i wspominać to... jako jakąś jebaną tragedię życiową. Rozumiesz? - spojrzała na niego nieoczekiwanie surowym wzrokiem.
 
 
Clarence Faraday


brooklyn


30

gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić...

do jednej się nie ograniczę...

Clarence
Faraday










mam 185 cm wzrostu

status gry: chętnie zagram z każdym ;)
Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija Cię cała zabawa...
Wysłany: 2019-07-28, 13:44

Odpalił samochód i ruszył w kierunku wskazanym przez Penny. Pozostało teraz pytanie na ile Chico okazał się skuteczny w gubieniu policyjnych patroli. Na szczęście El Padrino rozwalił kamery w budynku, więc raczej nikomu nic nie groziło. No chyba, że ktoś z nich będzie miał tak jebanego pecha, że natrafi na mieście na jakiegoś świadka, który go rozpozna. W tej chwili jednak, nawet jeśli trafiliby na jakiś patrol policji, najpewniej szukaliby Chico, a nie jego czy Penny. A młody umiał w te klocki, całą akcję odwalił w kominiarce i, rzecz jasna, na kilku samochodach. Więc gdyby nie z lekka nieprzewidziany wypadek Squint, cała akcja potoczyłaby się bez większych komplikacji. No i ostatecznie osiągnęli swój cel. Prawie.

Kiedy Clarence dochodził już do siebie, stojąc w korku na Manhattanie i próbując przebić się na Brooklyn, zaczął się zastanawiać czy na pewno dobrze zrobił w taki sposób upokarzając Jacksona. Ostatecznie zależało mu tylko na tym, żeby wyniósł się z Nowego Jorku i zostawił mu swój interes, dzięki czemu miałby nieco większą pralnię forsy, niż klub nocny, w którym przecież oficjalnie był tylko barmanem. Tymczasem teraz być może uda się wykonać pierwszą część planu (przy okazji napisał smsa do Luisa, żeby nagrał całą akcję, co pozwoliłoby mu szantażować tego złamasa), niemniej z tym drugim był już nieco większy problem. Nawet jeśli zostanie zmuszony do przepisania firmy na Clarence'a, jej pracownicy na pewno już go rozpoznają. Przynajmniej kilku. Zatem sprawa się nieco rypła. Przecież nie przetrzepie całej załogi, nie? Firma nie musiała zarabiać, zresztą z powodów podatkowych wręcz o wiele lepiej by było, gdyby przynosiła straty, jednak niedobrze jest, jeśli pralnia brudnej forsy przynosi REALNE straty. Trzeba było więc szukać czegoś innego.

Odebrali wszystkie rzeczy Penny, po czym ruszyli w kierunku mieszkania Clarence'a. Squint wyciągnęła z kieszeni kurtki papierosa i odpaliła go. Wtedy ten wyciągnął paczkę Royali i zapytał:
- Nie chcesz czegoś lepszego? - położył paczkę na podłokietniku. Kiedy jednak dojeżdżali już na miejsce, Penny jakby nagle się przebudziła i przedstawiła tę niecodzienną deklarację. Clarence w tej chwili był wdzięczny samemu sobie, że zajebał te ciemne okulary z samochodu, bo Squint dzięki temu nie mogła zobaczyć jego oczu. A miały one mniej więcej taki sam wyraz, jak te Jacksona w pierwszych chwilach wizyty Penny w jego gabinecie.
- Pewnie, że cię chcę, chiquita - musiał odczekać chwilę zanim minął mu natłok myśli, który zaatakował jego głowę w tym momencie tak, że przejechał na czerwonym. Nie było to zbyt bezpieczne zważywszy na to, że dzisiaj i pewnie przez najbliższy tydzień nie jest dobrze zwracać na siebie uwagi psiarni. Trochę sam nie wierzył w to, co usłyszał. Squint, wbrew swojemu ostremu charakterkowi, wydawała mu się mimo wszystko do jakiegoś stopnia delikatna, zwłaszcza po tym co odwaliła w nocy. Teraz jednak wiedział, e skoro ona z czegoś takiego jest w stanie wyjść bez większego szwanku, jeśli jest w stanie i w takiej sytuacji nad sobą zapanować i w miarę normalnie funkcjonować, zaczął jej pragnąć jeszcze bardziej. I wiedział już doskonale, że nadaje się do companieros. - Jeśli chcesz, zapomnę o tym. Co nie zmienia faktu, że ten chuj zapłaci za swoje...

Dotarli na miejsce. No, prawie, bo Clarence nie chciał podjeżdżać pod swój blok kradzionym samochodem. Nie wjechał nawet na Windsor Place, zostawiając samochód trochę dalej. Z pół kilometra spacerku im nie zaszkodzi. W końcu doszli do celu.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

POGODA